MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

O wszystkim i o niczym ;)

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 12 maja 2018, 19:55

dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 13 maja 2018, 18:53

POLITYKA
Stanisław Tym

Jeden pan
Za wszystko, o czym tu piszę, powinniśmy być wdzięczni „przede wszystkim jednemu panu, Jarosławowi Kaczyńskiemu”.


Porcelanowy manekin, czyli premier Morawiecki, wyznał narodowi, że zawsze marzył, by zostać strażakiem i lać wodę. To drugie mu się spełniło w stu procentach. Do klubu wodniaków należy zresztą cały rząd z przyległościami – pisowską rzęsą wodną znaczy. Milion elektrycznych samochodów, milion mieszkań dla rodzin z niskimi dochodami, miliardy na inwestycje, obniżka podatków, największe lotnisko w Europie i taka reforma służby zdrowia, że lekarze będą stać w kolejce do każdego pacjenta. Ten tajfun obietnic łeb mi urywa od ponad dwóch lat. Jako mieszkańca wsi najbardziej mnie jednak interesuje nowy pomysł premiera. Pochwalił się nim kilka dni temu w Garwolinie. To Rolnik+, który „ma na celu rozwój działalności gospodarczej na wsi”. Tego plusa właśnie, tej zachęty rządu mi brakowało, bo od ponad 40 lat w ogóle się nie rozwijam. Teraz będę musiał.

A co ze skromnego, wspomnianego wyżej pisowskiego pakieciku obietnic zostało już zrobione? Na razie nic, ale spokojnie, nie od razu Kraków zbudowano. Przecież udało się rozwalić oświatę, zrujnować sądownictwo, zakazać handlu ziemią, wyciąć kawał lasów i puszcz, zlikwidować szpitalne oddziały geriatryczne oraz refundację leków dla wcześniaków. Co jeszcze? O, jest w czym wybierać. Za 94 mln zł z budżetu usprawniono odwierty ks. Rydzyka, a dzięki zbliżeniu się do „prawdy smoleńskiej” postawiono pomnik schodów na stołecznym placu zagarniętym przez wojewodę mazowieckiego. Neonaziści krokiem marszowym spacerują ulicami miast – policja ich nie zatrzymuje, bo co tu dużo gadać, mundur z mundurem zawsze się jakoś porozumie. Poza tym funkcjonariusze, oprócz hełmów, mają ważniejsze sprawy na głowie. Ich dolnośląscy związkowcy cisną prokuraturę, by ustaliła i ukarała winnych przecieku prawdy o śmierci Igora Stachowiaka. A przecież to była tajemnica wrocławskiego komisariatu. Warszawska prokuratura dzielnie siłuje się teraz z rodzicami zakatowanego mężczyzny oraz z dziennikarzem TVN, który ujawnił nagranie z paralizatora, wzywając ich na przesłuchania. Ktoś w sprawie Stachowiaka musi zostać ukarany i dziennikarz świetnie się do tego nadaje.

Za wszystko, o czym tu piszę, powinniśmy być wdzięczni „przede wszystkim jednemu panu, Jarosławowi Kaczyńskiemu” – wyciskał z tubki wazelinę premier Morawiecki do telewizyjnych kamer. A ja dodam przerażony, że gdyby nie ten jeden pan, to Andrzej Duda nie byłby prezydentem. Trudno sobie nawet wyobrazić, że moglibyśmy mieć głowę państwa, która nie umie jeździć na nartach. Cyklistę po prostu, jak ci ze Słupska.

Główny lokator Pałacu Namiestnikowskiego umieścił sobie na fasadzie „okolicznościową iluminację”: 5 maja – Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Zakrawa to na szyderstwo albo na świetne samopoczucie. Gdy piszę te słowa, mija 20. dzień protestu rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci w sejmowym korytarzu. Chodzi o 500 zł, które rodziny mogłyby wydać tak, jak chcą, a nie tak, jak każą urzędnicy. Ileż trzeba mieć w sobie moralnego kalectwa, by odmawiać najsłabszym pomocy. Może to być rehabilitacja, ale też pójście raz w miesiącu do kawiarni, by zobaczyć świat w oryginale, a nie w telewizorze. Jednego dnia minister Rafalska kłamie: wszystkie postulaty protestujących zostały spełnione. Dobę później rząd zawiadamia – również ustami pani Rafalskiej – że nie jest w stanie spełnić postulatów rodziców „w takiej formie, jak tego oczekują”. Skoro nie jest w stanie, to niech się pan premier i cała jego Rada Ministrów poda do dymisji. /Stanisław Tym POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 14 maja 2018, 19:56

POLITYKA

Łukasz Lipiński
Bruksela nie dała się oszukać w sprawie praworządności
Komisja Europejska i unijne stolice uznały dotychczasowe ustępstwa PiS w sprawie ustaw sądowych za niewystarczające. O kolejne rządowi będzie już trudno, bo naruszą istotę wprowadzonych zmian.

Ministrowie spraw europejskich państw Unii rozmawiali dziś m.in. o wszczętym w grudniu postępowaniu w sprawie przestrzegania w Polsce reguł praworządności (na podstawie art. 7. unijnego traktatu). Komisja Europejska, która złożyła wniosek o wszczęcie tej procedury, w ostatnich tygodniach prowadziła z Warszawą negocjacje, a polski rząd z kolei poszedł na pewne ustępstwa.

Niewystarczające koncesje

Na razie kompromisu nie będzie. Wiceprzewodniczący Komisji Frans Timmermans, który odpowiada za procedurę wobec Polski, ostrzegł dziś, że jeśli Warszawa nie przyjmie zadowalających zmian do czerwca, Bruksela przejdzie do następnej fazy postępowania. Holender przyznał, że doszło do „pewnego postępu”, ale nie udało się usunąć „systemowych zagrożeń dla praworządności”.

Jeśli do czerwca nie dojdzie do porozumienia, kolejnym krokiem będzie posiedzenie Rady Unii Europejskiej, na którym Komisja i władze w Warszawie będą przedstawiać swoje argumenty. Taka swego rodzaju rozprawa, dotycząca praworządności w Polsce, mogłaby się odbyć już podczas tzw. Rady ds. ogólnych zaplanowanej na 21 czerwca w Brukseli.

Do tej pory w ramach ustępstw rząd w Warszawie ograniczył możliwość wnoszenia tzw. skargi nadzwyczajnej, która mogłaby podważać prawomocne wyroki. Będą to mogli zrobić wyłącznie prokurator generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich, i to tylko w ciągu pięciu lat od wydania orzeczenia.
Stolice po stronie Komisji Europejskiej

Bruksela czeka jednak na kolejne ustępstwa: przede wszystkim wycofanie przepisów, na mocy których duża część sędziów Sądu Najwyższego będzie mogła być wysłana przymusowo na emeryturę, w tym jego prezes Małgorzata Gersdorf. Ustawa wchodzi w życie 3 lipca. Timmermans mówił też obradującym dziś ministrom o niekonstytucyjnym składzie Krajowej Rady Sądownictwa.

Co istotne, postulaty Timmermansa poparła dziś większość unijnych ministrów, w tym Niemcy, Francuzi czy przedstawiciele państw Beneluksu. Stanowiska nie zajęły Sofia i Wiedeń, ale te stolice do neutralności zmusza to, że w tym roku kolejno przewodniczą pracom Unii. To ważne, bo to stolice zdecydują w głosowaniu o dalszym postępowaniu wobec Polski.

Kolejnym ryzykiem dla Warszawy jest toczące się postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, które odpowie na pytanie irlandzkiego sądu w sprawie Polski. Irlandzki sędzia pyta, czy można odesłać do kraju aresztowanego Polaka, skoro może tam dochodzić do naruszania praworządności, a więc nie wiadomo, czy jego proces będzie uczciwy. Trybunał powinien odpowiedzieć na to zapytanie do początku wakacji.
Test dla Warszawy i Brukseli

Wygląda na to, że kluczowy w całej sprawie będzie lipiec. Do tego czasu dowiemy się, czy rząd w Warszawie jest rzeczywiście gotowy na realne ustępstwa wobec Brukseli, czy też dotychczasowe działania były tylko zasłoną dymną.

Z jednej strony możliwe, że Warszawa szukała tylko argumentów do dalszego prowadzenia sporu („przecież chcieliśmy się dogadać...”), z drugiej – z obozu władzy dobiegają sygnały, że zakończenie procedury pozwoliłoby Warszawie zachować siły do rozpoczynającej się właśnie najważniejszej batalii – o unijny budżet na lata 2021–27.

Do lipca dowiemy się też, na ile poważnie unijne instytucje i stolice traktują obronę wspólnych wartości przed autorytarnymi zakusami władz w Warszawie, a ile gotowe są odpuścić w imię kompromisu. A to też niezwykle ważna kwestia dla przyszłości Unii, nie tylko ze względu na to, co dzieje się w Warszawie, ale też w Budapeszcie czy Wiedniu. /Lukasz Lipiński POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 16 maja 2018, 19:22

dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 17 maja 2018, 6:48

POLITYKA

Pokaz siły
Adam Szostkiewicz

Janiny Ochojskiej nie wpuszczono do protestujących w Sejmie rodzin z niepełnosprawnościami. We wtorek przeprowadzono wbrew rodzinie ekshumację Arkadiusza „Arama” Rybickiego. W obu przypadkach chodzi o pokaz siły i upokorzenie tych, którzy zostali uznani za przeciwników obecnej władzy.

Widok Janiny Ochojskiej stojącej o kulach przed sejmowym biurem przepustek miał budzić i budził poczucie bezsilności, tak samo jak widok kilkuset żandarmów wojskowych i policjantów odgradzających rodzinę, przyjaciół i obywateli od grobu Rybickiego.

Co za wstyd dla władzy
Znane już jest nazwisko prokuratora, który wydał polecenie ekshumacji. Gdańskie środowisko Rybickiego zapewne ustali, kto jeszcze ponosi odpowiedzialność za ten pokaz siły. „Spisane będą czyny i rozmowy”.

Ochojska założyła i rozkręciła w skali międzynarodowej Polską Akcję Humanitarną. Wpuszczono ją do oblężonego Sarajewa, nie wpuszczono do polskiego Sejmu. Co za wstyd dla obecnej władzy. Ochojskiej należała się honorowa asysta straży marszałkowskiej, a nie upokarzanie.

Tej opozycji siła nie zastraszy
Czy te pokazy siły mają osłabić morale protestujących obywateli i opozycji? Jeśli taka jest intencja, to skutek będzie odwrotny. Ani obywatele, ani dawni działacze opozycji demokratycznej w PRL nie dadzą się zastraszyć, nie przestaną dawać świadectwa swoim wartościom.

„Aram” Rybicki działał w gdańskim środowisku umiarkowanej niepodległościowej prawicy, inspirowanej ideami nowoczesnej chadecji, a także myślą Dmowskiego sprzed jego fazy nacjonalistyczno-antysemickiej. Najpierw w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, później w Ruchu Młodej Polski, skupionym wokół Aleksandra Halla. RMP wzbogacił panoramę opozycji demokratycznej w PRL.

To nie są patrioci ostatniej godziny
Środowisko polityczne Rybickiego to nie są patrioci ostatniej godziny, koniunkturaliści, którzy dołączyli do obozu demokratycznego, gdy stał się mocny.

Jednak ich dawni współpracownicy i przyjaciele, którzy dziś należą do obozu rządzącej prawicy, milczą, gdy dzieje się zło. Tak samo jak niektórzy ludzie Kościoła, którzy szczycili się kiedyś znajomością z „Aramem” Rybickim i Janiną Ochojską. Milcząc, stają się współwinnymi zła./A.Szostkiewicz POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 18 maja 2018, 5:57

dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 18 maja 2018, 7:28

Roman Giertych - strona oficjalna facebook


List do Marszałka Kuchcińskiego.

Szanowny Panie Marszałku!

Widząc jak Pan jest prześladowany przez wszystkich (opozycja, media, niepełnosprawni, nauczyciele, weterani, wycieczki szkolne, Ochojska etc.) postanowiłem pośpieszyć z nową inicjatywą. Może dla niektórych być ona nieco szokująca, ale myślę, że kto jak kto, ale Pan Marszałek moje intencje doskonale zrozumie i zaakceptuje. Otóż proponuję zamknąć Sejm na stałe. Nie wpuszczać nikogo. No bo po co? Pan Marszałek już wielokrotnie udowodnił, że chyba najlepiej wie co tam w poselskich głowach siedzi. Skoro Pana na Marszałka wybrali, to niech nie zawracają już więcej głowy. Jeśli ogłosi Pan zamknięcie Sejmu, to widzę same tego plusy. Skoro już raz w sprawie reasumpcji głosowania nad immunitetem posła Gawłowskiego zadecydował Pan za całą Izbę, to dlaczego nie mógłby Pan rozszerzyć tego precedensu i po prostu uchwalać ustawy, podejmować uchwały, wybierać członków organów konstytucyjnych na mocy Pana, Panie Marszałku decyzji? Po co ta upierdliwa opozycja? Po co te wszędobylskie kamery? Niech sobie czytają o zmianach w prawie w Dzienniku Ustaw. Jak się wypędzi z Sejmu dziennikarzy i opozycję, to i różni namolni niepełnosprawni nie będą nękać swoimi osobami uczciwych posłów i przestaną czaić się na państwową kasę, która jest potrzebna na inne, ważniejsze cele. Zgasi im się światło i wywali. I wtedy Pan Panie Marszałku kochany będzie miał Sejm na własność. Jak Pan będzie chciał coś ogłosić światu o decyzjach parlamentu, to Pan zaprosi TVP i powie. A resztę czasu będzie Pan mógł zająć się ogrodem sejmowym (Pan jako absolwent Pomaturalnej Szkoły Ogrodnictwa jest tutaj najlepszym kandydatem do wygrania przetargu na uprawianie ogrodu). Oczywiście, że będą mówić, że sam Pan wygrał przetarg u siebie, ale przecież działając jako ogrodnik jest Pan osobą prywatną, a działając jako Marszałek jest Pan niezależny od nacisku jakiejkolwiek osoby prywatnej (zresztą, skoro p. Beata Szydło mogła sama sobie nagrody wypłacać, to Pan nie może swojego przetargu wygrać?). I proponuję cały budżet Sejmu przeznaczyć na ten ogród. Niech nam kwitnie! A ogród ogrodzić płotem, a przed płotem ustawić Policję, a przed Policją barierki, a przed barierkami Żandarmerię Wojskową. I wtedy będzie miał Pan spokój i ciszę, która jest tak potrzebna do uprawy roślin.

Roman Giertych

PS To naprawdę dobra rada z tym płotem. Myślę, że za parę lat doświadczenie życia za ogrodzeniem może być dla Pana i wielu Pana kolegów bardzo przydatne. /R.Giertych facebook /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 18 maja 2018, 7:34

dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 19 maja 2018, 6:31

dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 20 maja 2018, 8:03

POLITYKA
Edyta Gietka

Najważniejszy pomnik w kraju
Pod schodami
Aby człowiek nie utracił zdrowia albo i życia, a pomnik powagi, dzień i noc pilnuje go policja.


Grzeczni policjanci są z przełożonym w łączności telefonicznej.

Wreszcie stanął, odsłonięty w rocznicę smoleńską. Z każdej strony Warszawy na plac Piłsudskiego nadciągają zwiedzający, ignorując po drodze Nieznanego Żołnierza. Monument wzbudza ciekawość, gdyż jeszcze nigdy niczego w Polsce nie budowano pod osłoną namiotu. Obchodzą obelisk naokoło, tocząc ściszone rozmowy, bo nie wiadomo, kto swój. Czasem wybucha stara waśń.
Jakby mównica

Fotografującym się z monumentem nasuwają się najróżniejsze konotacje i skrajnie odmienne pierwsze wrażenia: Rażąco brzydki; Kupa rozładowanego węgla; Doskonały, jakby wbity w ziemię statecznik; Duży czarny klocek lego; Może być; Podest; Ma w sobie coś; Mównica; Widać, że projektował go ktoś nie pierwszy lepszy; Piła; Schowek na szczotki; Monolit z filmu „Odyseja kosmiczna 2001”; Meteor; Zejście do piwnicy; Genialnie, że stoi na tak rozległej betonowej pustce, przypominającej pas startowy; Spalony supermarket; Wejście na strych; Ogrom, który nie przytłacza, ale budzi pokorę; Schody, ale dlaczego prowadzą na pierwsze piętro?; Katastrofa; Gdzie poręcz?; Na bardzo wysokim poziomie; Muzułmanie będą krążyć wokół tego kamienia; Zgrabna, prościutka bryła.

Zaczynają się pierwsze wymiany zdań. Ktoś widział łudząco podobne schody na okładce heavymetalowego zespołu z Niemiec (tytuł brzmi nomen omen „Stary człowiek i duch”). – Skopiowali? Wstyd. Ewentualne odszkodowanie zapłacą z naszych podatków, o ile zespół nie zażąda zburzenia plagiatu. – To Niemcy ściągnęli pomysł od Polaka. Papcio Chmiel takie Schody Do Nikąd narysował już w latach 80. – I klepnęła je komisja? Sabotaż. W zestawieniu z Papciem kojarzą się przecież na wesoło, a młodzież teraz będzie umawiać się pod Tytusem. – Coś pan, takich plagiatów na świecie są miliardy. Czy u pana w bloku nie ma schodów? Do chałupy wchodzisz pan przez okno? – Świat nie istnieje od dnia dzisiejszego, większość pomysłów musi się powtarzać. – A ile jest pomników z koniem? Wszystkie to plagiaty?
Reklama

– Czy ktoś pytał o koncept mieszkańców Warszawy? Nie mieliśmy nic do powiedzenia w tym względzie, jak Żydzi za okupacji. – Widzieliśmy z mężem zgrabniejsze pomniczki. – Gdzie? – W internecie.
Jakby głębia

Artysta przez kilka dni przechadzał się wokół monumentu, osłonięty od TVN i słońca kaszkietem moro. Przedstawiał się jako ten odważny twórca, który nie stchórzył i podjął się metafory. Indywidualnie prostował skojarzenia. Otóż obelisk składa się z dwóch części: nadziemnej w kształcie trapu, symbolizującej, że weszli i nastąpił koniec, oraz podziemnej w postaci oszklonego wykopu. Niestety, nie mógł zbudować podjazdu z 96 schodów z przyczyn konstrukcyjnych, zaś pierwszych trzech stopni brakuje z racji wymogów BHP, głównie chodziło o dzieci.

Trap – kontynuował – ma odbijać się w szklanej tafli, robiąc wrażenie, jakby prowadził jednocześnie do nieba i grobu. Jama jest usypana ziemią, bo przecież w pierwszych godzinach ofiary pozostawiono w błocie. Drugą symboliką wykopu są katyńskie doły.

Nieznajomy podaje rękę niedołężnej zwiedzającej, zachęcając, by stanęła na taflę. To dodatkowa stymulacja dla mózgu, uczytelni jej metaforę pustki. Ona ma opór: – Kultura nie pozwala mi stąpać po grobach. – Musi pani to przezwyciężyć. Nie może, tak ją wychowano.

Ale dlaczego nazwisko Lech Kaczyński jest w środku innych? Jakby był kimś pospolitym. Twórca celowo potraktował ofiary alfabetycznie, nie chcąc nikogo wywyższać. Kompozytorskim zamysłem jest także słaba widoczność nazwisk wyżłobionych w czarnym granicie. Chciał, by zwiedzający włożyli wysiłek w szukanie każdej ofiary z osobna.

Siedzący na inwalidzkim wózku, który przybył się pokłonić aż z Legionowa, jest zawiedziony tą koncepcją. Upiera się, by (ludzie kochani) założyć listę z podpisami będących za powiększeniem liter i wyeksponowaniem ich na złoto: – Pan poczeka na wieczór – ktoś uspokaja. – Na grobie mego męża litery też z początku były złote. Farba zeszła od deszczu i dziś nic nie widać pod słońce. Pan spróbuje popatrzeć z ukosa.

U stóp schodów słychać głosy, że skoro mają prowadzić do nieba, nie powinny być zwrócone na pospolity hotel, a co gorsza PKiN, lecz papieski krzyż. Sam czubek także zbyt skromny. Aż się prosi zwieńczyć go czymś, choćby brzozą. Twórca tłumaczy, iż jeszcze niekompletny. Zyska nowe elementy, m.in. żywopłot, symbolizujący zieloną ścianę życia i śmierci, oraz krzyż z Krakowskiego Przedmieścia, umieszczony w kuloodpornej gablocie. Otaczający twórcę wyrażają uznanie dla jego odwagi. Teraz – jak słusznie przewidują – grozi mu towarzyski ostracyzm.

Zaś co do pana prezydenta, będzie wywyższony osobno po przekątnej stronie ulicy. Od niego podciągnie się do trapu purpurowy dywan, mający sprawiać wrażenie, jakby stąpał do samolotu. – Czy pod szkłem? – zwiedzający niepokoją się, aby nie sparciał od wilgoci. Składający wiązanki u stóp kamienia węgielnego pod jeszcze niewyrzeźbionym prezydentem są zniesmaczeni, że niefortunnie stoi na parkingu. Granitowy obrys zajął dokładnie miejsce postojowe numer 16, wciśnięte między renault a peugeota. W wiązanki wciskają pierwsze odręczne raporty smoleńskie: Chcesz prawdy, oto fakty.
Jakie chamstwo

– Popraw krawat, Heniek. – Zapnij guzik od marynarki. – Poczekaj, odświeżę szminkę – fotografujący krzyczą do fotografowanych. Zdaje się, że popularniejsza jest lewa ściana obelisku, z orłem i słowem Smoleńsk w tle. Trzeba odpowiednio stanąć, by złapać w kadrze jedno i drugie. Przyklękają do zdjęć pierwsze komunijne dziewczynki w wiankach. Całują się narzeczeni, wyposażeni w stojaki na selfie. Niewidomi też chcą zobaczyć. Stukają białą laską o granit.

Niestety, jeżdżą po ofiarach na rowerach, wrotkach oraz deskorolkach. A nieświadome powagi sytuacji dzieci próbują się wspinać po schodkach, robiąc rwetes. Pokładają się na szklanej tafli w pieluchach, dezawuując metaforycznie wykoncypowaną przestrzeń. Stare kobiety upominają młode matki, że ledwie jedno urodziły, a i tak nie umieją wychować. Te odpyskują. Przecież to są tylko niemowlęta, z ich perspektywy pomnik, aż się prosi, by zechcieć się na niego wspiąć. Widziały pod Bundestagiem, jak wyluzowani ludzie rzucają do siebie frizbi, a inni, nawet w podeszłym wieku, nie mieli nic przeciwko. – Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista – matki pomagają klęczącej podnieść się z tafli. Śliska. Przypomina wstającej z klęczek podłogę hotelu w Toronto, gdzie zatrzymała się, będąc u córki.

Utrapieniem są przechadzający się po monumencie prowokatorzy z psami: – Darmo tu nie łażą. Rolą psów jest sikać na tę świętą smoleńską ziemię.

Stary ksiądz uspokaja, że nie jest oryginalna. Jedynie gliniasta imitacja o tym samym składzie, przywieziona gdzieś z głębi kraju. Oddający cześć są zawiedzeni. To nie można było załatwić jednej koparki, w której spoczywa choćby kostka? Rąbek blachy? Skoro rodzinom do Ameryki wysyłało się samolotami ziemię z grobów przodków w płóciennych woreczkach? Czyli nie ma pod spodem żadnej relikwii, którą należy czcić? Twórca studził atmosferę, że przecież ziemia wszędzie jest taka sama.

Samotna zwiedzająca w plisowanej spódnicy szuka rozmówców. Widziała w polskiej telewizji smoleński obelisk węgierski. Coś jak krzyż, a w nim pęknięcia przypominające wrak, który rozleciał się na kawałki. Ale u nas drugiego krzyża na tym samym placu nie podarowaliby.
Reklama

Niestety, monument jest całodobowo narażony na wandalizm. Największe niebezpieczeństwo pojawia się wieczorem, kiedy zachwiani spacerowicze skradają się, by sforsować go jako pierwsi w historii. A przecież upadek z sześciu metrów na beton grozi kalectwem.

Pilnujący są bardzo kulturalni, nie można powiedzieć. Stare kobiety lamentują, że panowie muszą tak siedzieć w zaparkowanym na uboczu radiowozie, dewastując kręgosłupy. Czy ten monument gryzie albo parzy, że trzeba go aż tak strzec? Może przydałby się panom policjantom jakiś dyskretny domek w pobliżu?
Jak zawsze

Po niedzielnym obiedzie już nie można się dopchać do fotografii z monumentem. Atmosfera zaczyna wymykać się spod policyjnej kontroli. W czasie równoległym po lewej stronie (tej z orłem) wracający z marszu Ruchu Obrony Życia im. Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki odmawiają różaniec za nienarodzonych: Miej miłosierdzie dla nas i całego świata. Po prawej pląsa dziewczyna w zielonej pelerynie, przebrana za rusałkę. Policjanci stoją przed nią gęsiego i patrzą, nie wiedząc, co począć z tym faktem. Rusałka tłumaczy, że happeningiem Teńczenie wyraża indywidualną żałobę. Uzdrawia przy tym miejsca, które dzielą. Czy to taka sensacja?

Skupieni wokół niej zwiedzający są podzieleni: – Idź na grób rodziców z tą choreografią, to nie dyskoteka, ale jakby kościół. – Na uszach zatańcz, zamiast przedstawienie przed ofiarami robić! – Wziąć ją pod ręce i odprowadzić. – Nie krzycz pan pod monumentem! Czy te ruchy są dla pana obrazoburcze? – Ludzie, rozejdźmy się, ta osoba nie jest godna uwagi.

Grzeczni policjanci są z przełożonym w łączności telefonicznej. Co robić? Nikogo nie obraża, tylko tańczy w stroju zielonym, przy czym nie bezpośrednio na szklanej tafli, ale obok. Przełożony każe przesunąć rusałkę o kilka metrów, wylegitymować i ostrzec o paragrafie za bezczeszczenie.

Pilnujący odprowadzają pod łokcie także pana opartego o obelisk czołem, jak o ścianę płaczu. Nie wiadomo, czy wzruszony, czy kombinuje ze sprayem.

Monument zaczynają umajać baloniki oraz tekturowe serca z napisami. Ktoś zbiera w reklamówkę z logo Święte Królestwo zeschłe na wieńcach liście. Nawołuje do zaprzestania palenia zniczy, gdyż wszystkie fabryki wosku należą do Żydów, którzy poujawniali się masowo w porze marcowej. W innych krajach oczyszczono z nich teren, my dopiero się odradzamy. Białe róże panien młodych też nie są mile widziane.

– Przydałoby się – zwiedzająca zwraca się do męża na ucho – by pomnik przetrzeć z piachu szmatą. – Sama jesteś szmata! Obawiający się bezczeszczenia pomnika ścierką skrzykują się w czyny społeczne, by dostojnie zmiatać kurz ze szklanej platformy. (Besztani za słowo platforma). Przebąkuje się o toi toiu dla tych, którzy deklarują czuwać całodobowo.

A pod nowym trapem coraz śmielsze stare przepychanki: – Rozwalę to w nocy, jak mur berliński. Nie takie rzeczy się burzyło. – Szkoda, że nie ma kółek, błyskawicznie by się odholowało. – Skacz z tych schodów debilu, najlepiej na gwoździe. – Właź w ramach protestu i spadaj łbem w kierunku ziemi. – Powinien był prezes postawić windę, miałby szybciej do nieba. – Pieprzysz pan, jak świadek Jehowy. – To są schody po trupach do celu. – Raczej do koryta. – Zakaże mi ktoś ustawą złe wyrażanie się o schodach? – Jak muszą się czuć Nieznani Żołnierze prawdziwie ginący za ojczyznę wobec mającego taką frekwencję pospolitego wypadku?

Zwiedzający czekają na wieczór, aż zabłyśnie 96 wrytych w dół śmierci reflektorów, nawiązujących do zniczy płonących pod Pałacem Prezydenckim. Jednak po zmierzchu iluminują słabiutko, jakby 20-watową żarówką, czemu winna jest Gronkiewicz-Waltz, ponieważ nie pozwoliła podprowadzić do dołu prądu. Twórca musiał skorzystać z baterii słonecznej, zamontowanej na suficie monumentu.

A w poniedziałek skoro świt zjawiają się skośnookie wycieczki emerytów z aparacikami na sznureczkach. Pytają przerzedzony tłum, co to jest za piramida?

Do południa skroplona od halogenów tafla z braku wentylacji uniemożliwia widoczność. Za chwilę spontanicznie wyrosną tam kwiaty. / POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4462
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

PoprzedniaNastępna

http://www.forummlm.pl/YaBB.pl?board=reklamy;action=display;num=1386957711

Wróć do OffTopic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość