MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

O wszystkim i o niczym ;)

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 15 gru 2017, 11:45

dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 16 gru 2017, 8:40

Pierwszy unijny szczyt Morawieckiego. Musiał go zastąpić Orban

Jacek Pawlicki

Zamiast efektu nowości – jest konsternacja. Dobra znajomość angielskiego oraz kontrowersyjne tezy w wywiadach to za mało, by błysnąć w Brukseli. Efektu Morawieckiego nie ma. Za to efektem Kaczyńskiego będą unijne sankcje wobec Polski.

Miał być przełom, ocieplanie wizerunku, nowe otwarcie i Bóg wie co tam jeszcze, ale jest – przepraszam za kolokwializm – „załamka”. Debiut nowego premiera Polski na szczycie UE zakończył się zgrzytem. Mateusz Morawiecki opuścił przywódców UE półtorej godziny przed zakończeniem obrad. W kuluarach plotkowano, że spieszył się, by zdążyć na opłatek PiS. Sam Morawiecki temu zaprzeczył i tłumaczył, że wyjechał z Brukseli wcześniej, bo w kancelarii „czekały na niego pilne, tajne dokumenty”. W rezultacie ważny dokument ze szczytu o przejściu do drugiej fazy negocjacji brexitowych podpisał zamiast niego – w imieniu Polski – Viktor Orban.

Oczywiście można powiedzieć, że to tylko formalność, bo Morawiecki wszystko wcześniej akceptował, ale w polityce europejskiej gesty i symbole liczą się nie mniej niż w krajowej. Dlaczego więc szef rządu, dla którego symbole są tak szalenie ważne, demonstruje swoje désintéressement dla brexitu, od którego przebiegu zależy los miliona Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii?

Bilans debiutu wygląda dość blado. W piątek premier Morawiecki spotkał się krótko z prezydentem Macronem (Francuz pół godziny się spóźnił, co też jest swoistym sygnałem), ale nie przekonał go raczej do racji PiS w sprawie reformy sądownictwa (tym bardziej, że miał sięgać po przykłady z czasów rozliczania się z reżimem Vichy). Do zapowiadanego spotkania z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem nie doszło – bo premier wcześniej się ewakuował. Juncker, który nie uchodził dotąd wcale za gorącego zwolennika sięgnięcia po art. 7 Traktatu UE prowadzącego do sankcji, otrzymał wyraźny sygnał: „Róbcie co chcecie i tak nas nie zatrzymacie”.

Jak pisze z Brukseli korespondent Deutsche Welle Tomasz Bielecki: „KE przygotowuje się do sięgnięcia po art. 7. Traktatu o UE w przyszłą środę. Chodzi o pierwszy i niezagrożony sankcjami etap procedury z art. 7., w którym Rada UE miałaby większością 22 z 28 krajów Unii stwierdzić poważne ryzyko dla praworządności w Polsce”.

„Oczywiście pierwszy etap procedury nie oznacza jeszcze nałożenia sankcji. Nie sądzę jednak, żeby PiS wycofał się ze swych sztandarowych >>reform<< pod naciskiem Brukseli. Przeciwnie, obawiam się, że to jeszcze bardziej>>utwardzi<< prezesa Kaczyńskiego”

W piątek po szczycie UE zarówno kanclerz Merkel, jak i prezydent Macron zgodnie przyznali, że Morawiecki był chyba tego świadom. Zresztą KE nie pozostaje nic innego po niemal dwóch latach żmudnej procedury, w czasie której bezskutecznie próbowała przekonać rząd PiS, by wycofał się z niektórych posunięć w sprawie Trybunału Konstytucyjnego oraz reformy sądownictwa. Bruksela doszła do ściany. Gdyby KE się wycofała, straciłaby wiarygodność w oczach państw członkowskich i zachęciła inne rządy do dość luźnego traktowania unijnych wartości zapisanych w traktatach. Na to nie może sobie pozwolić.
Oczywiście pierwszy etap procedury nie oznacza jeszcze nałożenia sankcji. Nie sądzę jednak, żeby PiS wycofał się ze swych sztandarowych „reform” pod naciskiem Brukseli. Przeciwnie, obawiam się, że to jeszcze bardziej „utwardzi” prezesa Kaczyńskiego. Koniec końców może się okazać, że Bruksela zredukuje fundusze dla Polski w przyszłym budżecie UE po roku 2020, bo ich wypłata będzie uzależniona od praworządności. Rachunek za „dobrą zmianę” zapłacimy my wszyscy.

Smutnym przypisem do falstartu Morawieckiego jest pewna zbieżność dat. Jego brukselski debiut miał miejsce niemal równo 15 lat po szczycie w Kopenhadze. 12-13 grudnia w 2002 roku polska delegacja wynegocjowała dobre warunki wejścia Polski do UE. Członkostwo w Unii dało nam szansę na cywilizacyjny skok, z którego skorzystaliśmy. Niestety po 15 latach rząd PiS marginalizuje Polskę w UE i niszczy to wszystko, na co tak długo pracowaliśmy. Za „dobrej zmiany” historia bardzo przyspieszyła, tyle że na wstecznym biegu.
Jacek Pawlicki. Rocznik 1966. Światoholik, dziennikarz, komentator i redaktor.

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: c.k.o.kozianska » 16 gru 2017, 18:44

c.k.o.kozianska
 
Posty: 1423
Rejestracja: 17 gru 2013, 17:14

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 16 gru 2017, 18:49

C.K.O.

Co powiesz na taki głos ? " blog En Passant "fragment :


Grasujące po EP pisowczycy uważają, że życie jest nieskomplikowane, to znaczy byłoby, gdyby nie komplikowali go niepisowcy, a uważają tak, ponieważ uczą ich tego najważniejsi pisowcy, czyli ci, którzy teraz trzęsą Polską. Z ich ust wychodzą nieskomplikowane prawdy, proste recepty na rozwiązanie wszelkich problemów. Bardzo łatwo się o tym przekonasz, jeśli opanujesz wstręt i zajrzysz do państwowych mediów. Dowiesz się z nich, że „Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej”. A co, może nie rośnie, nie żyją ludzie dostatniej? Może poziom bezrobocia nie spadł, no to proszę: 6,6 proc. – najniższe w historii. Mówili tamci, że VAT-u nie da się uszczelnić, no to macie – 20 miliardów! Gadali, że 500+ zrujnuje budżet, że kasy nie ma. Cha, cha, cha, zrujnuje, nie ma. I co? Nie było. Z kolan też my wstali – Tusku trząsł dupą przed Unią, na wszystko się zgadzał, a Pani Premier w ciągu kilku godzin dała lewactwu do wiwatu. A Smoleńsk – nie dało się, nie dało, a tu proszę: nowe porażające dowody mnożące się jak króliki Radziwiłła, a na dodatek pięć miednic i dwie głowy w jednej trumnie, sześć prawych nóg i trzy korpusy w innej. Te i mnóstwo innych „gudniułsów” spływa z pisowskich mediów 24 godziny na dobę.
I to wszystko prawda najprawdziwsza, taka jak ta, że za rządów PO sądy były OK, bo ludzie nie wychodzili w proteście na ulicę.

Znam dobrze środowisko sędziowskie – wiele moich koleżanek, wielu kolegów ze studiów nimi zostało i o większości z nich nie mam dobrego zdania, stali się cyniczni, aroganccy, interesowni.
W latach 90., będąc dziennikarzem, zajmowałem się sprawą pewnego sądu okręgowego w dużym mieście. Wskutek donosu jeden z prezesów pewnego wydziału stracił stanowisko i przeszedł w stan spoczynku, nie mógł tego darować, bardzo chciał wrócić na to stanowisko. Pewnego dnia zadzwonił do mnie, informując, że stał się ofiarą spisku, że chce odzyskać twarz itd. Starszy pan, o wysokiej kulturze osobistej meloman, miłośnik teatru, baletu bardzo ujmujący, pięknie mówił o swoim zawodzie, posłannictwie itp. Kiedy przedstawił mi dossier każdego ze spiskujących przeciwko niemu sędziów, doznałem szoku: kur*a na kur*ie, zlodziej na zlodzieju, kur*ą i złodziejem pogania! Było tam wszystko: sprawy obyczajowe: kto kogo przeleciał między jedną rozprawą a drugą, kto pożyczał sobie depozyty sądowe, przez opóźniał się zwrot kaucji, kto od kogo i za co brał łapówy, jak ,itp. po kilku miesiącach zaprzyjaźniłem się już nie tylko z tym sędzią, ale i z jego przyjaciółmi też sędziami, imprezowałem z nimi, pijani tracili czujność i wyszło mi na to, że niczym się nie różnią od tych, z którymi walczyli od dobre imię swojego prezesa.
Zdawałem sobie sprawę, że to nie jest jakieś idealne środowisko, bo podczas studiów miałem praktyki w sądzie, ale czego doświadczyłem później przeszło moje wszelkie pojęcie.

Kiedyś, na jakimś wernisażu poznałem pewną młodą kobietę, w wieku mojej córki, bardzo piękną i mądrą, dowiedziałem się od niej, że jest bardzo szczęśliwa, ponieważ zdała egzamin sędziowski, że jest z tego bardzo dumna, ponieważ pochodzi z biednej rodziny niemającej nigdzie żadnych układów. Opowiadała mi, jak sobie wyobraża swoją przyszłą pracę. Mówiła o posłannictwie, misji, sprawiedliwości, o tym, jak zamierza sobie radzić z emocjami itp. Słuchałem tego z podziwem, ale martwiła mnie jej naiwność. Spotkałem się z nią kilka razy, gdy była już sędzią, Nie wyglądała najlepiej, ale nie chciała powiedzieć dlaczego. Minęło kilka lat, pewnego dnia zajrzałem do jakiejś knajpy i ktoś mnie zawołał po imieniu. Jakaś kobieta, której nie znałem, dopiero gdy podszedłem bliżej, zorientowałem się, że to ona. Siedziała w jakimś szemranym towarzystwie, raczej nie wygladającym na sędziów, bardziej na meneli, twarz obrzękła, ubiór mocno wyzywający, pijana. Wyciągnąłem ją z tego towarzystwa, zawiozłem do domu. Spotkaliśmy się następnego dnia. Piła od trzech lat, była na odwyku, ale nie pomogło, przesunięto ją w stan spoczynku, wypłacano jej pensję, tyle że niższą, niż w stanie czynnym. Opowiedziała mi o tym, jak jej wyobrażnia skonfrontowały się z brutalną rzeczywistością, czyli z tym, co miałem okazję poznać, zajmując się sprawą opisanego wyżej sędziego. Podpadła już po pierwszej swojej rozprawie, ponieważ wydała wyrok skazujący na syna jakiegoś prominenta, chodziło o kradzież samochodów. Były naciski od przełozonych, ale ona postawiła na swoim. Później sądziła kogoś za pobicie, to był również syn kogoś ważnego, jakiegoś biznesmena, też naciski, też się nie poddała. I kilka innych podobnych spraw. Była szykanowana, przesuwana do spraw typu kradzież weków z piwnicy, roweru itp. Początkowo myślała, że miała pecha, że to jedyny taki sąd, ale po rozmowach z koleżankami pracującymi w innych sąd, zmieniła zdanie, juz wiedziała, że tak jest raczej wszędzie. Załamała się, zaczęła pić. Próbowałem jej jakoś pomóc – bezskutecznie. W 2000 roku wyjechałem na stałe za granicę, a 2002 biedactwo zmarło, zapiła się na śmierć.

Wątpię czy od mojego wyjazdu cokolwiek się zmieniło. Z polskim wymiarem sprawiedliwości jest znacznie gorzej, niż ludziom się wydaje. Poziom demoralizacji jest zatrważający, podobnie jak wielka liczba przypadkowych ludzi w tym zawodzie, w tym półanalfabetów (wiem, co mówię). I naprawdę szlag mnie trafia, gdy czytam wynurzenia pisowskich głupoli, czy to na blogu, czy w mediach, dajacych recepty na uzdrowienie sądownictwa w rodzju: musi być ktoś, kto złapie ich za mordę i zrobi porządek, jakiś car albo Hitler, albo inny batiuszka. Ten „ktoś” już jest, to oczywiście kaczysyn. No i „bierze się”, „robi porządek” łapskami Ziobry, który pod hasłem „żeby nie było tak, jak było”, robi wszystko, żeby było jeszcze gorzej. Pisowscy durnie postępują tak, jakby mieli rządzić do końca świata i jeden dzień, w ogóle nie myślą o tym, że za dwa lata, góra sześć, staną się ofiarami swoich „reform”, będą pyskować, że sądy nie mogą być upartyjnione, że nie można łamać prawa, skargi do Komisji Europejskiej wnosić. Można, można.

Jak zmienić tę sytuację? Czy w ogóle jest to możliwe? Chyba jest, tyle że nie demoralizacją, ale z niesprawnością już tak. Trzeba zmieniać stopniowo system, korzystając z istniejących w świecie wzorów, można skompilować system oparty na prawie rzymskim z systemem anglosaskim, ale do tego potrzeba woli i odwagi.

fragment z blogu En Passant.

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: c.k.o.kozianska » 16 gru 2017, 19:27

DP.
Odpowiedziałem, mniemam że tak.
cko.
c.k.o.kozianska
 
Posty: 1423
Rejestracja: 17 gru 2013, 17:14

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 17 gru 2017, 8:12

Nie musisz śmiać się dziś,jutro będzie śmieszniej !!

http://memnews.pl/img/39016/po-tej-info ... -tej-pory/

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 18 gru 2017, 13:40

Leszek Aleksander Moczulski, poeta, autor tekstów piosenek Marka Grechuty, Grzegorza Turnaua i innych nie żyje. O śmierci Moczulskiego poinformowało Wydawnictwo a5 na Facebooku. Miał 79 lat.

http://nostalgicznie.pl/skaldowie-jutro ... ebie-1967/

Żal,wielki żal !!!

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 19 gru 2017, 7:46

dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: c.k.o.kozianska » 20 gru 2017, 6:28

c.k.o.kozianska
 
Posty: 1423
Rejestracja: 17 gru 2013, 17:14

Re: MULTIPLEX DO KOMUNIKACJI

Postautor: dziad proszalny » 20 gru 2017, 17:29

POLITYKA
STAŁO SIĘ
Andrzej Celiński

Można powiedzieć, że uruchomienie procedury potwierdzenia przez Europę faktu, że Polska nie za bardzo do Europu pasuje to akt bez praktycznego znaczenia. I już w tym miejscu miałaby sens korekta: bez bezpośredniego, doraźnego znaczenia. Oczywiście mam na myśli Zachód. Ukraina, Białoruś, Rosja, a w piłce nawet Kazachstan to też Europa.

Więc poważnie. Nie wiem gdzie i w jakim klimacie, na jakich poetach, dramaturgach, pisarzach a potem na których filmach kształtował swą osobowość, rozumienie świata, siebie po prostu Jarosław Kaczyński. Wiem, że w 1967 wybrał prawo. Pamiętam, że wtedy prawo wybrał też mój ostatni drużynowy w „Jedynce”, dla antykomunistów drużyny-legendy, ! Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Romulada Traugutta. Nic przypadkowego. Ani, że pierwsza. Jej korzenie od Lwowa się ciągnęły, od początków ruchu skautowego, od Małkowskich. Ani, że warszawska – kontekst Cytadeli był dla nas tak oczywisty, ze dziwiliśmy się, nastolatkowie, ze tam inni też chodzą. Traugutt. Mój Boże! Symbol nad symbole aktualny! Bezsens powstania. Przywództwo, bo ktoś musi. Śmierć, kiedy w domu małe dziecko. A początek, to podpułkownik armii carskiej. Link współczesny do dekomunizatorów. Nie wiedzą? Niektórzy wiedzą. I ci zasługują po prostu na inwektywę. Oszczędzę sobie. Długi szereg. Proporzec wysoko niesie Macierewicz. Truchta za nim pewien dżentelmen z Żoliborza. Plączą się nie wiedząc co śpiewać na kolejnych stacjach: Kryże, Pawłowicz, Piotrowicz i wielka zgraja takich jak Przyłębska, Przyłębski, Targalski. Zawsze tacy byli. Wypływają na kontrrewolucjach. Są dziewiczo czyści jak ryba w źródle, bo nigdzie nic istotnego (kiedy miało to znaczenie) nie zaryzykowali. Poznajcie ich bliżej. Ich rodziny. Ojców i matki. Ja napisałem kiedyś, w 1992, że pewien super wtedy istotny polityk, powiedzmy – „narodowy” i „chrześcijański”, to facet, który był wiceprzewodniczącym ZMS w warszawskim SGPiS (dzisiejsza renomowana Szkoła Główna Handlowa – Uniwersytet) w 1968. A tam się działo. W pamiętnikach opiszę. Jeśli dożyję czasu pisania pamiętników. W Unii tak na mnie naskoczyli, że czepiam się biografii, że zamilkłem na dwa lata. Bezpowrotnie utracone lata. Miałem 42. Najlepsza energia. A tu taki wstyd. Powiedzieć hunwejbinowi, żeby uważał, sam takim był.

Więc! Moje pokolenie, jego ówczesna większość, ma całkiem dobre papiery by dzisiaj krzyczeć: IDZIECIE DO PIEKŁA.

Nic się nie stało. Ziobro powie, że to decyzja polityczna. A jaka inna miałaby być? O pieluchach? Rzodkiewce?

Ona jest do spodu polityczna!

Ona referuje zawód mojej Europy, Europy, we współczesnym świecie: Edelmana, Kuronia, Turowicza, Mazowieckiego, Woźniakowskiego, Wajdy, Lupy i Różewicza, Tuwima i Szymborskiej, śmiem sądzić i że Herberta, Kieślowskiego i Gwoździka, że Polska – dumna i wspaniała tak spektakularnie dała dupy. I nie ma dobrego wytłumaczenia, że to nie moja dupa. Bo ja Polak. Zostałem przegłosowany. Inni Polacy górą. Znów wyliczę: Kaczyński, Piotrowicz, Macierewicz, Ziobro, Pawłowicz, Karczewski i inne polskie osobistości. Wybrane! /POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

PoprzedniaNastępna

http://www.forummlm.pl/YaBB.pl?board=reklamy;action=display;num=1386957711

Wróć do OffTopic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość