Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

O wszystkim i o niczym ;)

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 20 sty 2018, 20:12

POLITYKA

Polityczna dulszczyzna marszałka Karczewskiego
Adam Szostkiewicz

Marszałek Senatu rusza na odsiecz eurodeputowanemu Czarneckiemu. Karczewski wzywa eurodeputowaną Różę Thun, z krakowskiego domu Woźniakowską, działaczkę studenckiej opozycji demokratycznej, do wycofania się z polityki. Co za tupet.

Po Czarneckim nie ma się czego spodziewać, ale marszałek Senatu to trzecia osoba w państwie: szlachectwo zobowiązuje. A jednak przemówiła przez niego polityczna dulszczyzna: brudy prać w Polsce. Tylko że te brudy to efekt rządów prawicy Kaczyńskiego, Ziobry i Gowina, których bezgranicznie lojalnym żyrantem jest Karczewski.

Pani Thun jest politykiem opozycji i miała pełne prawo przedstawić swoją ocenę tej polityki w niemieckiej telewizji. Jest to ocena krytyczna, ale trudno, by eurodeputowana z ramienia PO uprawiała kult Kaczyńskiego.

Co więcej, jest to ocena zgodna z prawdą. Polska pod rządami zjednoczonej prawicy jest w konflikcie z standardami europejskimi w dziedzinie praworządności i demokracji, a Waszczykowski z Szydło wielokrotnie dolewali oliwy do ognia, zamiast współpracować. Utrwalało się w Brukseli wrażenie, że PiS szykuje się do „polexitu”.

W państwie polskim źle się dzieje, alarm jest wręcz obowiązkiem, bo Polska zawdzięcza wiele Unii, a Unia wciąż wiąże z Polską wielkie nadzieje.

Dlaczego polska polityk miałaby w zagranicznym medium poświadczać nieprawdę, tuszować, przemilczać, łagodzić? Zachowała się jak prawa i sprawiedliwa posłanka polska w parlamencie Unii. Dopóki Polska jest w UE, jej sprawy są także sprawami Unii. Opinia europejska ma prawo poznać ocenę doświadczonego przedstawiciela polskiej opozycji na te tematy.

Za taką postawę najpierw została, wraz z grupą innych eurodeputowanych z PO, symbolicznie powieszona przez neofaszystów, a potem nikczemnie zaatakowana przez Czarneckiego, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego (słoma z butów).

Marszałek Karczewski zamiast bronić Thun przed kalumniami Czarneckiego, przyłącza się do pisowskich potępień. Bo mówi prawdę o polityce PiS na forum europejskim. Owszem, zdystansował się od samych obraźliwych słów Czarneckiego, lecz potępił Thun za to samo co hejterska prawica. To warte mniej więcej tyle co złota fraza rzecznik Mazurek (dziś wicemarszałek Sejmu!), że wprawdzie potępia kopiącego przeciwnika PiS, ale go rozumie.

Polityczna nagonka na panią Thun z wysokiego pisowskiego szczebla nie ustaje, mimo że nowy premier i nowy szef dyplomacji łudzą Unię jakimś „nowym otwarciem”. Nowe otwarcie to będzie, jeśli Czarnecki przeprosi panią Thun i sam wycofa się z polityki, a Karczewski zajmie się senatorem Kogutem. /Adam Szostkiewicz POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 24 sty 2018, 14:56

Ciekawe,nawet bardzo !

https://pracownia4.wordpress.com/

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 28 sty 2018, 10:43

PRZEGLĄD
Dwie miary
Autor: Jan Widacki

W uzasadnieniu prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym, gdzie argumentów prawniczych mało (bo i skąd je wziąć?), za to politycznych dużo, możemy przeczytać: „Często powtarza się, że w Sądzie Najwyższym przeprowadzona została dekomunizacja i nie zasiadają tam osoby, które angażowały się w działalność PZPR. Tymczasem okazuje się, że istotnie, doszło po roku 1989 do dekomunizacji Sądu Najwyższego, ale niestety osoby, które były związane z PZPR, zostały powołane do pełnienia zaszczytnego urzędu Sędziego Sądu Najwyższego już w wolnej Polsce. Wśród osób tych jest osoba, która w czasie stanu wojennego była nie tylko aktywnym działaczem PZPR (jak poseł Piotrowicz, chciałoby się dodać – J.W.) czy też osoba, która pełniła w przeszłości funkcję I sekretarza POP w sądzie”.

No to cel ustawy jest jasny. Trzeba usunąć z Sądu Najwyższego co najmniej dwie osoby. Jest jeszcze problem z prof. Małgorzatą Gersdorf. Co prawda, nie wykryto jej członkostwa w PZPR (do której należało swego czasu 2,5 mln Polaków), ale prawicowe media wykryły jej członkostwo w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich. Nie jest jasne, czy przynależność do SZSP spełnia wskazane w uzasadnieniu kryterium „związania z PZPR”, czy nie. Problem jest jednak taki, że nominację na sędziego Sądu Najwyższego wręczył jej… prezydent Lech Kaczyński. Kto nie wierzy, niech sprawdzi w Monitorze Polskim z 15 lipca 2008 (MP 2008, Nr 55, poz. 492).

Dla porządku należy przypomnieć, że sędziowie Sądu Najwyższego, jak wszyscy sędziowie, przechodzili obowiązkową lustrację.

Z jakichś względów to, co tak razi pana prezydenta w Sądzie Najwyższym, że aż musi zmieniać ustawę, nie razi go w sejmowej Komisji Sprawiedliwości, która właśnie „uzdrawia” nam wymiar sprawiedliwości. Przewodniczący tej komisji, poseł Piotrowicz, był w stanie wojennym nie tylko czynnym prokuratorem, ale nadto w tejże prokuraturze aktywistą partyjnym, co dzięki TVN 24 jest już faktem powszechnie znanym.

Co tam w Sejmie szukać. Panu prezydentowi nie przeszkadza, że jeden z jego bliskich współpracowników, darzony chyba szczególnym zaufaniem, bo wysyłany w imieniu pana prezydenta do programów telewizyjnych, w PRL związany był z komunistycznym ruchem studenckim, a na początku lat 80. swoje nadzieje wiązał nie z Solidarnością, ale ze zreformowaną PZPR. Jest współautorem manifestu programowego z 1980 r. „Ostatnia szansa PZPR”.

Pisał kiedyś Miłosz: „jest ONR-u spadkobiercą partia”. Czyżby historia zatoczyła koło i teraz jest PZPR-u spadkobiercą… partia obecnie rządząca? Zanim ów doradca stał się aktywnym antykomunistą, zdążył też obronić doktorat na temat „Problem stosowania teorii materializmu historycznego we współczesnej historiografii polskiej”, a w stanie wojennym opublikował artykuł „O obiektywnej funkcji społecznej ruchu robotniczego i ideologii marksistowskiej w XIX wieku”. Czytelnikom młodszego pokolenia, mniej biegłym w marksizmie, wyjaśnię, co to takiego materializm historyczny. Otóż jest to marksistowska teoria będąca zastosowaniem materializmu dialektycznego w historii i naukach społecznych. Taki marksistowski kaganiec na humanistykę.

Może by tak wydać „Dzieła wybrane” tego uczonego męża, a sam pan prezydent objąłby patronat nad tym wydawnictwem?

Osobiście uważam, że nonsensem jest grzebanie ludziom w życiorysach i wyszukiwanie tam faktów sprzed ponad 30 lat. Także ściganie i piętnowanie za to, co ktoś robił czy tylko deklarował, że zrobi, w zupełnie innym systemie, w zupełnie innych okolicznościach, dziś może nawet trudno zrozumiałych. Nie znając przy tym ani jego motywacji, ani intencji.

W polskim systemie prawnym nawet zbrodnia zabójstwa przedawnia się po 30 latach. Czy można dziś ponosić negatywne konsekwencje własnych postaw sprzed tego okresu? Przecież przynależność do PZPR nie była przestępstwem, a sama partia nigdy nie była uznana za organizację zbrodniczą. Ludzie zapisywali się do niej z najrozmaitszych powodów. Niektórzy ze względów ideowych, niektórzy dla kariery, niektórzy, bo chcieli mieć jakiś pozytywny wpływ na to, co się dzieje w kraju.

Jeśli jednak przynależność do PZPR (rozwiązanej w 1989 r.) dziś może szkodzić sędziom Sądu Najwyższego, to dlaczego nie szkodzi tym, którzy do PZPR także należeli i gorliwie umacniali komunizm w Polsce, jak wspomniane dwie figury? Których dzisiejszy antykomunizm i groteskowy jest, i obrzydliwy. Takie jawne stosowanie dwóch miar jest cyniczne i moralnie paskudne. /PRZEGLĄD prof.Jan Widacki /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09



Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 04 lut 2018, 12:28

Znów odszedł Wielki Artysta, Wojciech Pokora. Żal,wielki zal !

https://www.youtube.com/watch?v=f2zHtz0UW6M

dp.
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 05 lut 2018, 8:04

POLITYKA

Prężenie muskułów

Daniel Passent

Niech rząd zacznie od siebie. Rząd polski dwoi się i troi, żeby odeprzeć krytykę wywołaną przez niedobre poprawki w ustawie o IPN. Oświadczenie premiera, orędzie premiera, wypowiedź premiera w języku angielskim, rozmowy telefoniczne z premierem Izraela itd. Wszystko to pięknie, choć treść wypowiedzi premiera to aksamitna wersja ustawy. Miliony złotych przeznaczane są na poprawę wizerunku Polski – oby nie zostały zmarnowane, a zostały wydane z sensem.

Nie bardzo wierzę w propagandę, bardziej w fakty. Jeżeli rząd przywiązuje taką wagę do wizerunku, to czyż nie powinien zacząć od siebie? Swego czasu minister edukacji (!) Anna Zalewska dała popis ignorancji albo oportunizmu, kręciła i wiła się w odpowiedzi na pytanie o sprawców pogromu kieleckiego. W końcu tak się zapętliła, że powiedziała, iż sprawcami byli… antysemici! Też mi odkrycie! Gdyby uczeń tak odpowiedział na egzaminie, to biada mu. A minister Zalewskiej nie spadł włos z głowy, tylko nieprzychylne media miały używanie.

Gdyby rządowi zależało na opinii za granicą, to premier (Szydło) odwołałaby panią Zalewską lub przynajmniej zdystansowała się od jej wypowiedzi. Natychmiast w świat poszłaby wiadomość: „Polska minister odwołana (lub zdezawuowana) za ignorancję w sprawie Zagłady”. Taka decyzja byłaby po prostu mądra i nie kosztowałaby milionów. Rząd nie musi wydawać milionów – wystarczy, żeby zaczął od siebie.

Drugi przykład – Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. Telewizje polskie różnej maści pokazują fragment wystąpienia Jakiego w Senacie, w którym – odpowiadając na pani senator Anders – pytał retorycznie skąd polski rząd miał wiedzieć, że są zastrzeżenia do nowelizacji ustawy, skoro rząd izraelski od roku milczał? Nie wiem, czy i dlaczego rząd Izraela milczał, to nie ma dla mnie znaczenia, wszak nowelizacja budzi zastrzeżenia tutaj, w Polsce, i w wielu innych krajach. Do tego nie jest potrzebny rząd Izraela. W tym zastrzeżenia w naszym własnym MSZ. „Jeśli przejrzymy opinię MSZ do pierwotnego projektu nowelizacji ustawy o IPN, który ostrzegał, że może się ona obrócić przeciwko Polsce – pisał Michal Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej” – można odnieść wrażenie, że celem ustawy wcale nie było zwiększenie szans na polepszenie pozycji naszego kraju w świecie, lecz prężenie muskułów na użytek wewnętrzny”.

Absolutna zgoda. Wypowiedź ministra (w stylu: Izrael milczał, to skąd mieliśmy wiedzieć, że ma zastrzeżenia) dyskredytuje jej autora. Po czymś takim inny przedstawiciel rządu (rzecznik, minister) dystansuje się i wyjaśnia sprawę. Co natomiast robi strona polska? Zaprasza do rozmów, ale… po uchwaleniu ustawy w jej kontrowersyjnym brzmieniu. A ministrowi nie spada włos z głowy.

A może nie chodziło o Izrael, ponieważ – jak słusznie pisał red. Szułdrzyński – ustawa jest przeznaczona przede wszystkim na użytek wewnętrzny. Polski rząd nie jest taki naiwny, by zakładać, że uda się postawić przed sądem autorów zagranicznych. Przede wszystkim chodzi o to, żeby przywołać do porządku autorów i postraszyć autorów polskich. Zniechęcić ich do tej tematyki, bo kto zechce stracić kilka lat na publikację, jeśli ewentualnie może ją zakwestionować prokurator? A ci, którzy tę tematykę podejmą, muszą założyć, że konkluzje mają być zgodne z linią partii, bo jak nie, to…
A czego będą uczyć w szkołach? Niedługo się dowiemy… /En Passant Daniel Passent POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


PoprzedniaNastępna

http://www.forummlm.pl/YaBB.pl?board=reklamy;action=display;num=1386957711

Wróć do OffTopic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości