Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

O wszystkim i o niczym ;)

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: c.k.o.kozianska » 09 lut 2018, 6:39

c.k.o.kozianska
 
Posty: 1475
Rejestracja: 17 gru 2013, 17:14

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 09 lut 2018, 20:04

dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 11 lut 2018, 8:29

POLITYKA
Stanisław Tym

Kartka od szóstego
Z szóstki aktorów kabaretu Owca zostałem tylko ja. Dlatego potomnym mówię, jak było.


Afisz był chytrze wymyślony. Miał wymiary 10x15 cm, więc prawie każdy podchodził do słupów ogłoszeniowych, by wśród wielkich plakatów przeczytać: „Uwaga inteligenci! Powstał nowy kabaret. Nazywa się Owca. Sam program marny, ale bardzo drogie bilety. Nie wypada tego nie zobaczyć”. 24 kwietnia 1966 r. daliśmy premierę pt. „Dla mnie bomba”. W szatni redakcji „Szpilek” przy pl. Trzech Krzyży, gdzie graliśmy, był nadkomplet widzów – 100 siedzących i 11 stojących. Gomułka miał wtedy już tylko cztery lata mlaskania z trybun, że partia i rząd wprowadzają dla ożywienia gospodarki „system bodźców i zachęt materialnego zainteresowania”. G... to pomogło i Gomułce, i gospodarce. Czarny Marzec ’68, dziś proponowany w wersji PiS, tragiczny Grudzień ’70 i wreszcie 10 lat rządów Gierka doprowadziły Polskę do ruiny.

Ale wrócę do Owcy. Jej pomysłodawcą i głównym autorem był Jerzy Dobrowolski, mój nauczyciel, a przede wszystkim przyjaciel. Facet niezwykle wrażliwy, który ukrywał tę „słabość” pod płaszczem szyderstwa, fechtując szpadą cynizmu. Poczuciem humoru przerastał innych o głowę, a celnością o dwie. Wchodząc kiedyś na kolegium redakcyjne czy wywiadówkę córki, przywitał zebranych słowami: „Dzień dobry państwu. Tej wiosny, wcześniej niż zwykle, zazieleniła się kiełbasa”.

Aktorzy Owcy mieli do niego zaufanie, ale gdy im pierwszy raz przeczytał tekst, zachwytu nie było. Dopiero na dalszych próbach odkryli, ośmielę się to nazwać, rewolucyjność Dobrowolskiego. Tę gigantyczną kpinę z codzienności przypieczętowanej socjalistycznym ustrojem. Nadętej, bezczelnej i wypieszczonej przez partyjnych nieuków.

Wykonawców była szóstka. Poza Jurkiem i mną – Józef Nowak, Wojciech Pokora, Andrzej Stockinger, Jerzy Turek.

Parę dni temu zmarł Wojtek Pokora. Z Dobrowolskim pasowali do siebie jak klucz do zamka. Kto jest kluczem, a kto zamkiem, było im obojętne. Wojtek umiał wszystko. Miał w sobie smużkę autoironii, której żadna szkoła teatralna nie nauczy. Aktora komediowego, jak sam żartował, odkrył w nim Wiesław Gołas. Bezlitosny w swoich umiejętnościach rozśmieszania, potrafił Wojtka tak zgotować, że ten musiał zejść ze sceny w trakcie przedstawienia. Zdarzyło się pewnego razu, że dusząc się ze śmiechu, wpadł prosto na dyrektora teatru, który stał za kulisami. Usłyszał wtedy: „Panie Wojciechu, jeżeli to pana tak bardzo śmieszy, to są inne teatry o specjalnym profilu dla pana, można zmienić teatr, tu nie ma miejsca na wygłupy”.

Może będę nieelegancki, ale muszę się pochwalić, że ja też zgotowałem Pokorę i to tak, że nawet nie mógł zejść ze sceny. A wszystko zaczęło się tak: w 1969 r. Marek Piwowski szukał amatorów do swojego „Rejsu”. Przesłuchania kandydatów urządził w warszawskiej Hali Gwardii. Zjechało się narodu prawie tysiąc osób. Wśród nich – młody człowiek w okularach, który zaśpiewał a cappella znaną wtedy pieśń „Missisipi” Paula Robesona, czarnoskórego komunisty. Kończył pierwszą zwrotkę, gdy Piwowski mu przerwał i poprosił o inną pieśń. Ja mam taki niski głos, że mogę śpiewać tylko „Missisipi” – odparł przesłuchiwany i... dostał się do filmu. Z roli niewydarzonego poety poznała go cała Polska.

Na jedno z przedstawień wspominanej już Owcy przygotowałem szatański numer. Sprowadziłem w tajemnicy pana Missisipiego i ukryłem na 1,5 godziny za kulisami. Potem, zamiast w stosownym miejscu sam wyjść na scenę, wpuściłem go, szepcąc: Śpiewaj pan swoją pieśń tak długo, jak pan dasz radę. Na widok Poety pierwszy na podłogę runął Wojtek Pokora. Reszta kolegów starała się wyczołgać ze sceny. Missisipi śpiewał, publiczność szalała, a Wojtek leżał. Spytał mnie potem, czy wiem, co go ścięło z nóg. Wiem, odpowiedziałem, widok Poety. Nie, odparł Pokora. Uświadomiłem sobie, ile musiałeś się, Stachu, nakombinować, żeby ci się ten żart udał.

Z szóstki aktorów kabaretu Owca zostałem tylko ja. Dlatego potomnym mówię, jak było. /Stanisław TYM POLITYKA /


dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: c.k.o.kozianska » 14 lut 2018, 6:32

c.k.o.kozianska
 
Posty: 1475
Rejestracja: 17 gru 2013, 17:14

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 14 lut 2018, 19:54

Adam Szostkiewicz POLITYKA

Zatrzymanie Frasyniuka to kolejna wpadka władzy
Kajdanki na walentynki

Pisowski orzeł dziobnął Władka Frasyniuka, ale po dwóch godzinach wypuścił go z tępych pazurów na wolność. Jak tępe są pazury, pokazuje pożegnanie Frasyniuka przez policjantów: „Miło nam było pana poznać”. Policja ma pamięć instytucjonalną. Zapamiętuje procesy funkcjonariuszy po upadku chroniącej ich władzy.

Obecna władza znów zaliczyła wpadkę. Trudno się oprzeć wrażeniu, że zatrzymanie było pokazówką podszytą lękiem. Dlatego policja wywiozła Frasyniuka na przesłuchanie do prokuratura w Oleśnicy zamiast we Wrocławiu czy Warszawie. Bo tam czekałyby media i sympatycy. Mogłoby dojść do próby odbicia. Obrazki starć obiegłyby świat: oto jak prawicowy polski rząd traktuje Polaka, legendę Solidarności.
Frasyniuk: obywatel ma prawo bronić się przed opresyjną władzą

Zresztą w internecie już krążą filmy z zatrzymania Frasyniuka nakręcone przez jego żonę. Jeśli pokazówka miała zastraszyć obecną opozycję, działaczy praw człowieka lub niezależnych sędziów, to przyniosła odwrotny skutek. Nie przykryła kolejnej porażki resortu p. Ziobry w sprawie Ciechu, zelektryzowała tych obywateli, którzy zgadzają się z Frasyniukiem.

Wyjaśnił on swoje stanowisko w obszernym oświadczeniu: obywatel ma prawo bronić się przed opresyjną władzą, a on za taką uważa obecny obóz rządzący, który narusza konstytucyjne zasady praworządności.

W świetle oświadczenia Frasyniuka żałośnie brzmi pisowski przekaz dnia, że Polska pod rządami zjednoczonej prawicy jest państwem jak najbardziej praworządnym, bo każdy obywatel traktowany jest tak samo. Tak samo?

Bez trudu można sprawdzić, czy ludzie związani z obecną władzą są traktowani tak jak inni zwykli obywatele. Jeśli Polska pisowska byłaby rzeczywiście praworządna, funkcjonariuszom policji nie uszłaby na sucho sprawa Igora Stachowiaka.

A uczestników pokojowych protestów, w tym Frasyniuka, nie ciągano by po komisariatach i prokuraturach. Mądre państwo umie odstąpić od egzekwowania przepisów prawa, jeśli szkodliwość czynu jest znikoma.

Tradycja pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa jest wynalazkiem zachodniej demokracji. Historia prędzej czy później przyznaje rację jej bohaterom, takim jak Mahatma Gandhi, angielskie bojowniczki o prawa kobiet czy pastor Martin Luther King. /blog POLITYKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 16 lut 2018, 20:18


Durnie, durniom powierzyły nasz los !!!


http://memnews.pl/img/42081/popis-chams ... -w-sejmie/

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 17 lut 2018, 11:08


Frasyniuk zapowiada dalszą walkę. „Nie boję się sądu. On jeszcze bardziej zmobilizuje ludzi”


- Jestem człowiekiem, który staje w obronie konstytucji - mówił Władysław Frasyniuk w „Faktach po faktach”. - To nie jest sprawa Frasyniuka, ale naszej obywatelskiej determinacji. To sprawa szacunku do naszego państwa prawa. To walka o wolność także dla sympatyków PiS-u - dodał w programie TVN24.

Powód zatrzymania? Władysław Frasyniuk odmawiał stawienia się w prokuraturze, gdzie toczy się śledztwo w sprawie naruszenia przez niego nietykalności policjanta. To pokłosie zeszłorocznej blokady miesięcznicy smoleńskiej. Frasyniuk był jedną z osób, która uczestniczyła w proteście. Polskie, ale też zagraniczne media, obiegły zdjęcia, na których policja wywleka z demonstracji bohatera czasów PRL.

Po dwóch godzinach działacz został zwolniony do domu.

Jak tłumaczył w programie „Fakty po faktach”, to nie jest żadna sprawa Frasyniuka, ale każdego obywatela Polski, którego wolność jest zagrożona. - Jestem człowiekiem, który staje w obronie konstytucji - powiedział, wyjaśniając, że w stosunku do swojej działalności preferuje to pozytywne określenie, a nie termin „nieposłuszeństwo obywatelskie”, który przywodzi na myśl zachowanie dziecka.

- Pomyślałem sobie, że ktoś taki, jak ja, kto ma zobowiązanie wobec Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, powinien przyjść i siąść na ulicy, i pokazać, że protestuje - powiedział.

Frasyniuk podczas rozmowy ubolewał nad tym, co dzieje się w Polsce za czasów rządów PiS. Jego zdaniem nawet relacje z innymi państwami pokazują, jak destruktywna jest to polityka. Dowód? - Mamy tylko dwóch sojuszników: Rosję i Turcję - powiedział, odnosząc się do tego, które państwa poparły ustawę o IPN.

- Słusznie Jarosław Kaczyński pamięta czasy komunizmu, bo wolność jest niebezpieczna, bo wolność zaraża obywateli, bo wolność powoduje naturalny, pozytywny odruch - wskazywał.

Frasyniuk żałuje, że gdy Donald Tusk opowiadał o ciepłej wodzie z kranu, Polacy nie zbuntowali się i nie zamanifestowali sprzeciwu wobec takiej postawy. Powinni byli jego zdaniem powiedzieć, że chcą więcej, że mają większe aspiracje i że ich celem jest dogonienie poziomu zachodnich państw UE. - Ciepła woda to nam w PRL wystarczała - skwitował działacz. Dodał, że w minionej epoce też dzieci chodziły do szkoły, ludzie dostawali pensje, ale ludziom to słusznie nie wystarczało.
Były opozycjonista odniósł się także do sytuacji Waldemara Żurka, który krytykuje w mediach ustawę sądowniczą. Okazuje się jednak, że rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa jest z tego powodu szykanowany i nękany: skrupulatnie sprawdzane jest jego oświadczenie majątkowe, a dom jego matki został obrzucony jajkami. Najstraszniejsze w tym wszystkim, zdaniem Frasyniuka, są wnioski Żurka: „Ja jestem prawnikiem, jeszcze sobie poradzę, ale co ma zrobić przeciętny człowiek?”.

Jak wspomniał Frasyniuk, wsparcia potrzebują też inne osoby, które protestowały przeciwko łamaniu konstytucji. Należy, jego zdaniem, nagłaśniać przypadki zatrzymań takich działaczy i żądać, by nie ciągano ich po komisariatach. To nie oni, ale Kaczyński i Morawiecki znajdą się na kartach historii obok Bieruta - wyrokował.
Co jeśli Frasyniuk zostanie skazany? - Ja nie boje się sadów - powiedział, dodając, że rozprawa tak jak trybuna nadaje się do wygłaszania poglądów. - Pewnie to bardziej zmobilizuje ludzi - ocenił.
Za co prokuratura ściągała Frasyniuka?
Jak już pisaliśmy na Newsweek.pl śledztwo przeciwko Władysławowi Frasyniukowi, jakie prowadzi prokuratura, to pokłosie zeszłorocznej blokady miesięcznicy smoleńskiej. Frasyniuk był jedną z osób, która uczestniczyła w proteście. Polskie, ale też zagraniczne media, obiegły zdjęcia, na których policja wywleka z demonstracji bohatera czasów PRL.
Władysław Frasyniuk usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej jednego z policjantów. Grozi za to nawet 3 lata więzienia. Siedmiu innym uczestnikom demonstracji zarzucono złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego podczas miesięcznicy smoleńskiej. Po pierwszym przesłuchaniu Frasyniuk konsekwentnie odmawiał stawiania się na kolejne w prokuraturze. To dlatego we wtorek o świcie został zatrzymany przez policję.

W obronie Frasyniuka. Demonstracja we Wrocławiu

Jak podaje PAP około dwustu osób zgromadziło się w środę wieczorem na wrocławskim rynku, aby dać wyraz solidarności z Władysławem Frasyniukiem. Na początku manifestacji zgromadzeni odśpiewali hymn Polski. Część manifestujących zabrała ze sobą białe róże i czerwone kartki. Skandowali m.in. „Solidarni z Frasyniukiem”.

- Jestem tu dlatego, że zawsze, gdy przyjdą po kogokolwiek, będą mieli przepisy, papiery, procedury i historyjkę, o tym, że „zupa była za słona”, i że „prawda jest pośrodku’ - mówiła podczas demonstracji Marta Lempart, inicjatorka i liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. "Nie będziemy licencjonowaną opozycją, nie zgadzamy się na to. Najważniejsza jest ta solidarność, wierzę, że będziemy tu za każdym razem kiedy coś takiego się stanie" - podkreśliła.

- Znowu musimy świecić oczami, bo zdeptano Konstytucję i niezawisłość sądów i opowiada się nam o wstawaniu z kolan. Nie pozwólmy upokarzać ludzi, zasłużonych dla tego kraju - prawdziwie zasłużonych, a nie nominowanych do zasłużenia - mówiła z kolei Urszula Kozioł, poetka i pisarka związana z Wrocławiem. /NEWSWEEK POLSKA /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 19 lut 2018, 15:20

To gorsze niż błąd

Autor: Ludwik Stomma | Luty 5, 2018

W latach 60. minionego wieku opowiadano dowcip o tym, jak na granicy PRL i Czechosłowacji spotykają się pies polski z czeskim. – A czego ty w Polsce szukasz? – dziwi się nasz. – U was są kiełbasy, rąbanka, po mięsie zostaje kości w bród, a u nas? – Ja do was nie po jedzenie – odpowiada czeski. – Ale od czasu do czasu trzeba trochę poszczekać. Do tego samego rodzaju wiców należało wyznanie: – To prawda, że Europa Wschodnia stanowi jeden obóz koncentracyjny, ale nikt nie zaprzeczy, że Polska jest w nim najweselszym barakiem. Ludzie żyjący wówczas, po 1956 r., w krajach Układu Warszawskiego czy, jak kto woli, RWPG doskonale rozumieli realność tych anegdotek. Stopa życiowa w PRL była niższa niż w Czechosłowacji, NRD czy na Węgrzech, za to swobody obywatelskie (wolność sztuki, prasy, nauczania) były bez porównania większe. Rumunia prowadziła względnie niezależną politykę międzynarodową, co opłacała straszliwym uciskiem ideologicznym ludności. Z Polski czy Bułgarii można było niekiedy prywatnie wyjechać na Zachód; Węgrzy i obywatele NRD mogli o tym tylko pomarzyć. Kościół polski był mimo restrykcji potęgą, w Czechosłowacji i na Węgrzech został zepchnięty do ostatecznej defensywy, z kolei w Bułgarii ten problem właściwie nie obchodził rządu. Jak słusznie zauważył prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing, realne ustroje polityczne były tu bardziej zróżnicowane niż na Zachodzie i z rzadka realizowały choćby część tego, co ideologia radziecka poczytywała za komunizm. Dlatego przywykli do precyzji Niemcy (federalni) ukuli termin Realsozialismus, który zresztą też miał parę znaczeń.

Jeszcze wyraźniej niż w przestrzeni widać było ową różnorodność w czasie. Historię Polski realnego socjalizmu podzielić można na co najmniej pięć zdecydowanie odrębnych rozdziałów: terroru stalinowskiego od (tu można się spierać o datę) do 1956 r., stagnacji gomułkowskiej lat 1957-1970, gierkowskich nadziei i ich zawodu 1970-1980, karnawału Solidarności – sierpień 1980-grudzień 1981 i rządów wojskowych 1981-1989. Każdy z nich miał swoje wyróżniki, ale np. po 1956 r. z pewnością nie można już mówić o państwie terroru nawet w przypadku stanu wojennego. Lata władzy Gomułki i Jaruzelskiego charakteryzowały się beznadziejną stagnacją gospodarczą, czego nie da się nijak powiedzieć o pierwszych latach Gierka, a właściwie – paradoksalnie – również o latach 1945-1956, zaznaczonych odbudową zniszczeń wojennych czy włączeniem ziem zachodnich w obieg kultury narodowej. Szkolnictwo podeptane w znacznej mierze, a w każdym razie w niektórych dziedzinach, zyskało wysoki poziom w latach 1957-1968 i ponownie odrodziło się za Gierka. Lata gomułkowskie i początek gierkowskich to słynne na cały świat: polska szkoła filmowa, polska szkoła plakatu. Lata 1972-1981 to okres żywej wymiany stypendialnej z ośrodkami zachodnimi, który przyniósł sławę m.in. polskim astronomom, matematykom, archeologom, konserwatorom zabytków… Z kolei emigracja, całkowicie marginalna za Gierka (w czasach Gomułki dotyczyła przede wszystkim ludności pochodzenia żydowskiego), eksploduje wręcz po 1981. Po 1956 są zmiany na lepsze i na gorsze, trendy korzystne i szkodliwe. Niezaprzeczalne jest jednak, że w tyglu (a raczej tyglach, bo dotyczy to także innych krajów realnego socjalizmu) wciąż wrze, skądś para bucha, jedne rzeczy się zmieniają nagle, drugie powoli ewoluują. Właściwie nie zauważa lub nie chce tego zauważać tylko Zachód.

Pamiętam taki rysunek w „Le Monde”: Charles de Gaulle dopiero co był z wizytą w Kanadzie, gdzie na nacjonalistycznej fali wołał do francuskojęzycznych obywateli prowincji Québec: Vive le Québec libre! (Niech żyje wolny Québec!). Teraz przyjeżdża do PRL. Na ulicach tłumy krzyczą: „Niech żyje wolna Polska!”. De Gaulle przykłada palec do ust i syczy: „Tśśśśś…”. Bo rzeczywiście, raz sklasyfikowano to, co się działo za żelazną kurtyną, i fajnie było. Po co sobie komplikować życie? Że to kłamstwo? I co z tego, skoro dla nas wygodne? A zresztą do Sofii daleko.

Dzisiaj w Rzeczypospolitej à rebours ten kłamliwy nihilizm przejął IPN. To gorzej niż błąd, chciałoby się powiedzieć, parafrazując Talleyranda, to zbrodnia na narodowej historii. Wyrzucenie na śmietnik prawie pół wieku dziejów państwa lub zamazywanie ich homogeniczną czarną farbą, co zresztą na jedno wychodzi, stawianie znaków równości między okupacją hitlerowską i „drugą okupacją”, czyli PRL, jest nie tylko kpiną z rudymentów warsztatu historyka, ale także obelgą dla tych, którzy wtedy Polskę i jej kulturę ofiarnie i z wieloma sukcesami tworzyli. Banałem jest przypominanie o ludziach, którzy wtedy nie dla „komunistów” zyskiwali wykształcenie, leczyli, budowali… Wiem, że to banały, ale czasem wydaje się, że nie ma innej odpowiedzi na tupet i bezczelność kłamstwa. Nie będzie uczciwej Rzeczypospolitej, bez względu na numerek, dopóki działa w niej IPN.

PRZEGLĄD Ludwik Stomma

dp
dziad proszalny
 
Posty: 4204
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

PoprzedniaNastępna

http://www.forummlm.pl/YaBB.pl?board=reklamy;action=display;num=1386957711

Wróć do OffTopic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości