Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

O wszystkim i o niczym ;)

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 07 sty 2018, 19:49

dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09


Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 09 sty 2018, 17:33

blog POLITYKA
Stanisław Tym

12 grudnia 2017
Drabinka cynizmu
Jeśli komuś się wydaje, że ten trujący polityczny smog wywieje czysty zefir Mateusza Odnowiciela, to się grubo myli.

Mamy 10 grudnia. Wielka choinka na pl. Zamkowym w stolicy stoi biedna za płotem, odgrodzona od nas wszystkich. Nawet pogłaskać jej nie można. Szczelnie otoczona przez policję, jest najbezpieczniejszą choinką na świecie. Za chwilę obok niej przejdą ci, którzy co miesiąc są coraz bliżej.

Obraduje Sejm. Barierki i setki funkcjonariuszy w bojowym rynsztunku nie pozwalają zbliżyć się do gmachu, gdzie 237 parodystów władzy ustawodawczej unieważnia demokrację.

Centrala na Nowogrodzkiej w Warszawie. Znów płot, policja itp. Góra PiS się naradza i wara wszystkim od tej świętej góry.

Nie zdziwię się, jeśli 12 grudnia na zaprzysiężenie nowego premiera i starego rządu pod Pałac Prezydencki przyjedzie kilka ciężarówek wyładowanych belami kolczastego drutu. Takiej kupy rycerzy prawdy nie należy przecież z bliska pokazywać obywatelom. A swoją drogą, cztery lata premier Szydło szybko zleciały. Ciekawe, ile lat zleci w pół roku Mateuszowi Morawieckiemu.

Ciężko i gęsto robi się w atmosferze tego zamku. Prezes, dążący do jasnej prawdy po drabince cynizmu, wezwał do rozprawy z opozycją (cytuję kilka haseł): Nasz wróg nie spocznie, póki nie zniszczy kraju i życia Polaków, dlatego musimy zrobić wszystko, by ich cel nie został zrealizowany. Zwyciężymy. Polska będzie demokratyczna, przyzwoita i uczciwa. W ustach prezesa te słowa zabrzmiały jak bluźnierstwo. Aż dziw, że się od swoich łgarstw nie udusił. Tymczasem suweren łykał je niczym gęś kluski. Ciekawe, kiedy się połapie, czym go karmią.

Totalni z PO i N opamiętajcie się! – pompował się w tym samym duchu na Twitterze Jego Garniturowatość minister Błaszczak, niezawodne narzędzie prezesa: „Wasi przyjaciele podżegają do przestępstw. Swoimi wystąpieniami w Sejmie i na ulicach podsycacie nienawiść, napuszczacie bandytów. Policja nie pozwoli na łamanie prawa”. Nie pozwoli? Ależ oczywiście, nie pozwoli – PiS o tym wie i nigdy prawa nie łamie. Łamie je zawsze opozycja, czyli wrogowie. To oni w milczeniu zapalają świeczki pod Sądem Najwyższym, czym aż się proszą, by zakuć ich w kajdanki i ciągać po komisariatach. Narodowcom Mariusz Błaszczak nie zabrania palenia rac i smolistych pochodni ani ryczeć przez megafony „My chcemy Boga i Europy tylko dla białych” oraz „Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka”. Mogą się przydać do tego czy owego.

Jeśli komuś się wydaje, że ten trujący polityczny smog wywieje czysty zefir Mateusza Odnowiciela, to się grubo myli. Nasza konstytucja nadal będzie wisiała na gwoździu gdzieś pod białoruskim Mińskiem. W swoim pierwszym wywiadzie po nominacji na premiera, którego udzielił Telewizji Trwam i Radiu Maryja, Morawiecki nie krył podziwu dla Zbigniewa Ziobry. Zapewnił, że ma wolę bardzo głębokiej współpracy z ministrem sprawiedliwości dla dobra Polski. Nazwał go osobą z misją, która „z pasją walczy o to, żeby było jak najmniej przestępstw”. Całkowicie poparł zmiażdżenie sądów zwane przez rząd PiS oczekiwaną przez społeczeństwo reformą. Wymiar sprawiedliwości III RP nazwał stajnią Augiasza, którą trzeba wyczyścić z peerelowskich aparatczyków. A ja wiem, że buty można wyczyścić bez rozwalania całego przemysłu skórzanego i zawłaszczania zakładów produkcyjnych przez politruków Ziobry.

Prawo i Sprawiedliwość porządzi jeszcze, ile samo da radę. Pichcą właśnie w Sejmie nowy Kodeks Wyborczy i żadna siła tego przekrętu nie zatrzyma. Wszystkie głosy we wszystkich wyborach będą ważne, a specjalna komisja zawsze ustali, że 97 proc. z nich oddano na PiS. I o to chodzi./St.TYM /
POLITYKA

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 10 sty 2018, 14:41

dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 11 sty 2018, 10:40


Marzenia się spełniają,dość szybko :


http://memnews.pl/img/40265/giertych-na ... e-faktu-d/

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 11 sty 2018, 11:21

Już w niedzielę 14.01.2018

https://www.youtube.com/watch?v=zu8kY-aq6-s

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 12 sty 2018, 20:07

dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 13 sty 2018, 13:13

Daniel Passent
POLITYKA

Łeb do interesów
Jak większość ludzi wiekowych, wydaję dużo na lekarstwa. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym dostał darmowy lek dla seniora.


Sięgałem w kiosku po „Gazetę” i „Rzepę”, kiedy spoza nich wystawał tytuł z innej gazety: „Mamy płacić Żydom za zbrodnie niemieckie!”. Zawsze, kiedy płacą Żydom, nadstawiam ucha, może parę groszy wpadnie… Podobno panuje najlepsza od 28 lat koniunktura, tym bardziej nie mogę się doczekać, kiedy zapuka ona i do mojego starego portfela, tak jak trafiła do kieszeni Mateusza Morawieckiego.

Jak większość ludzi wiekowych, wydaję dużo na lekarstwa. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym dostał darmowy lek dla seniora. Czy ja nie wyglądam na seniora? – pytam w aptece. Jeśli siwizna nie wystarczy, to mogę okazać dowód. Jak tylko Szydło ogłosiła darmowe leki, to ja od razu zacząłem chorować na wszystkie możliwe darmowe choroby, bo to się opłaca, a jak coś się opłaca, to ja jestem pierwszy, bo my – czyli seniorzy – mamy łeb do interesów. Najwyższy czas, żeby Radziwiłła zastąpił Rotszyld. Ten przynajmniej ma pieniądze. Więc pytam panią magister, na co trzeba chorować, żeby lekarstwa były darmowe, ale odesłała mnie do lekarza.

Do lekarza to ja jestem już od dawna zapisany w przychodni przy ulicy Szajnochy, mam termin 27 marca. Ciekawe, czy dotrwam, bo kiedy stałem w ogonku do rejestracji, to mnie nogi tak bolały, że sądziłem, iż padnę, a miejsca nikt nie ustąpi, bo sami chorzy. Mało tego, kiedy byłem już drugi w kolejce, okienko było na wyciągnięcie ręki, gość przede mną usłyszał, że dla niego zapisy… się skończyły. – Następne? – Za dwa tygodnie! Jego zamurowało, a mnie się spieszyło. W końcu wyszedłem zadowolony jak w socjalizmie. Człowiek stał, stał, ale coś wystał.

Anegdota à propos. Przychodzi do rejestracji starszy schorowany pan i prosi, żeby go zapisać do kardiologa. – Do kardiologa mogę zapisać na 2020 rok. – Ależ proszę pani, ja ledwo żyję, mam wysokie ciśnienie, duszności, bóle zamostkowe, rozrusznik nie działa, mogę nie dożyć do 2020 roku. – Aaaa, to w takim razie zapiszę pana ołówkiem – odpowiada rejestratorka.

Wracając do artykułu „Mamy płacić Żydom…”, to pismo nazywa się „Warszawska Gazeta”. Wiele tekstów jest w niej anonimowych, jak napisy w bramie. Widocznie mają resztki wstydu. „Profesorzyna Magdalena Środzina ochoczo skoczyła do rządu komucha Marka Belki. W którym aż roiło się od byłych towarzyszy z PZPR. Poziom zakłamania, a właściwie załgania tej wojującej lewaczki poraża. (…) I pomyśleć, że taki ktoś wykłada na Uniwersytecie Warszawskim. To dramat, że osobnicy tego typu dopuszczani są do nauczania polskiej młodzieży”. (Droga Pani Profesor, bardzo przepraszam za ten cytat, mam zamiar wstąpić do Wojsk Obrony Terytorialnej, tam dostanę polskiej produkcji karabin najnowszej generacji oraz 500+ i zrobię z nimi porządek. Chociaż w anonima trudno wcelować i na to ten tchórz liczy).

Kolejny anonim: „Lis po prostu zwariował. Im dalej od koryta, tym jego amok, szaleństwo, obsesja i nienawiść coraz wyraźniej budują obraz człowieka nieuleczalnie chorego”. Guy Verhofstadt – „antypolski bydlak”. Prof. Andrzej Zybertowicz – „mistrz szpagatu”, kiedyś (1980) był żarliwym marksistą, pisał, że PZPR nie jest niereformowalna, potem udzielał „Warszawskiej” wywiadu, a teraz „wyjątkowo podle porównuje ją do szmatławca »Nie«”. Małgorzata Gersdorf – wzorcowy przykład degrengolady, jaka dotknęła „kastę nadzwyczajnych ludzi”, czyli środowisko sędziowskie.

No, dobrze – zapyta zniecierpliwiony czytelnik – a gdzie w tym wszystkim Żydzi? Czy pan też stosuje metodę „Warszawskiej”: na okładce Żydzi, a w środku prezydent Duda i ksiądz Isakowicz-Zaleski? Otóż trzy razy „nie”! W moim sklepie, jak Żydzi są na wystawie, to siedzą i przy kasie. Na łamach „Warszawskiej” sprawę wyjaśnia Jan Piński, prawicowy publicysta, kiedyś poszukiwany, teraz odnajduje się jako ekspert od żydowskich pieniędzy: „Mamy płacić Żydom za zbrodnie niemieckie!” – taką rezolucję przyjął wg Pińskiego Senat USA. „Chodzi o tych ludzi, którzy nie pozostawili spadkobierców, a w związku z tym ich majątek przejął polski skarb państwa”. O ten majątek dopominają się organizacje żydowskie, które „uzurpują sobie prawo” do domagania się majątku „Polaków pochodzenia żydowskiego”. Ciekawa ekwilibrystyka. Kto domaga się pieniędzy? – Żydzi. – A czyich domagają się pieniędzy? – Polaków pochodzenia żydowskiego.

Autor łączy to z reparacjami dla Polski. Można spróbować – pisze żartowniś – „przewrotnie rozwiązać dwie sprawy za jednym zamachem i obiecać żydowskim organizacjom 20, a nawet 30 proc. (a co będziemy im żałować!) pieniędzy, które zwrócą Polsce Niemcy. Zobaczą Państwo, jak szybko okaże się, że polskie roszczenia wobec Niemiec wcale nie są tak pozbawione szans i tak absurdalne, jak nam mówiono”.

Tam, gdzie pojawiają się Żydzi, musi być – kto? No, oczywiście, profesor Jerzy Robert Nowak, dyżurny filosemita kraju. Jego esej dotyczy bestialstwa Szlomo Morela, po wojnie oprawcy w obozie dla Niemców w Świętochłowicach, a potem w więzieniu w Jaworznie. Pod kierownictwem Morela obóz przekształcił się w katownię niewinnych Polaków i Niemców.

I tak kółko się zamyka: mamy jeszcze płacić żydowskim oprawcom niewinnych Polaków i Niemców. A nie mamy na lekarstwa.

PS Przeglądając dodatek „Plus Minus” do „Rzeczpospolitej” (16 grudnia), ożywiłem się na widok obszernego artykułu pt. „Smak władzy NA BANKIETACH u Passenta”. Artykuł dotyczy Solidarności i Komisji Mieszanej na Pomorzu Zachodnim w 1980 r. Moje nazwisko pojawia się w całym artykule tylko jeden (!) raz, mianowicie w zdaniu, że członkowie Komisji ze strony Solidarności jeździli do Warszawy, gdzie jakoby „uczestniczyli w bankietach, na przykład u bliskiego kręgom rządowym publicysty Daniela Passenta”. Tylko tyle. Autor, dr Sebastian Ligarski z IPN, bliski kręgom rządowym, posłużył się moim nazwiskiem w tytule chyba na przynętę, bo swojego jeszcze sobie nie wyrobił. Tytuł zapowiada bowiem artykuł o „bankietach u Passenta”, a w tekście nic więcej o tym nie ma. Zwyczajny kant. Żeby autor chociaż ze mną porozmawiał! Ależ po co się fatygować, skoro jest historykiem z IPN./POLITYKA/

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 14 sty 2018, 18:36

Jan Dziadul

blog POLITYKA
Jak wyglądała pielgrzymka kibiców na Jasną Górę?
Jasna Kibolska
Było jak na stadionach: race, ognie, petardy. Skandowano chwałę bohaterom, dumnie dzierżono transparenty „Śmierć Wrogom Ojczyzny” i „White United”.

„Dla Niepodległej” – pod tym hasłem, w roku 100-lecia naszej niepodległości, na dziesiątej już pielgrzymce spotkali się na Jasnej Górze przedstawiciele środowisk kibicowskich. Było podniośle i patriotycznie.

W aurze podniosłej i patriotycznej poświęcono klubowe barwy. Szaliki, kominiarki, flagi i transparenty. W niektórych jednostkach obowiązywały służbowe stroje robocze, stąd część kibiców uświetniła uroczyste wydarzenie codziennymi atrybutami: kominiarkami i szalikami szczelnie otulającymi narodowe oblicza. Oblicza te dobrze znane są przecież policji, z którą często grają do jednej bramki, mniemam więc, że chodzi o zachowanie incognito przed Najjaśniejszą Panienką. Żeby ich nie rozpoznała. Zapewniam, że pomysł jest chybiony i spali na panewce – Matka Boska Jasnogórska wie wszystko, o czym przekonałem się na własnej skórze.

Było podniośle... Kibice Cracovii padali w ramiona fanów Wisły, a ci z kolej czynili znak pokoju wierze Legii, która ów znak niosła dalej i dalej. Bratała się cała Polska kibolska. Jak po śmierci św. Jana Pawła II, kiedy to przysięgano sobie dozgonną miłość i zakopanie toporów wojennych po wsze czasy. Wsze czasy trwały, jak pamiętamy, niezbyt długo, a potem znowu – jak w Krakowie – noże poszły w ruch i na tym kibolskim ołtarzu złożone zostały śmiertelne ofiary. Jakim bogom? Na Jasnej Górze nie brakowało banerów z celtyckimi krzyżami, ale może pojawiły się tylko przez niedopatrzenie organizatorów.
Pielgrzymka kibiców. Patriotyczna i pobożna

Było patriotycznie... Ks. Jarosław Wąsowicz, duszpasterz środowisk kibicowskich, zachęcał wszystkich do dalszej aktywności w krzewieniu gorącego patriotyzmu i głosił w homilii (za PAP): „Przez ostatnie dziesięć lat, w czasie naszej pielgrzymiej wędrówki do duchowej stolicy Polski, wielokrotnie słyszeliśmy z ust współczesnych faryzeuszy i uczonych, że to nie jest miejsce dla nas. Pouczali wszystkich wokoło, kto może, a kto nie może pielgrzymować do najświętszego dla nas Polaków sanktuarium, cenzurowali kazania i wykłady…”. I dalej: „Przywołujemy z dumą postaci narodowych bohaterów, dla których »Bóg, Honor, Ojczyzna« to nie tylko hasło na sztandarach, ale życiowe motto. To rzeczywistość, którą w zabieganiu o wolną Polskę mieli wyrytą w sercach. Od nich chcemy uczyć się miłości do Polski i Kościoła (...). Krew naszych męczenników jest naszą siłą; ona dała nam siłę i moc w walce przeciw totalitarnym ideologiom, pozwoliła oprzeć się fałszywym bożkom, których świat wciąż chce postawić w miejsce jedynego i prawdziwego Boga”.

Było pobożnie... Modlono się za „grupy kibicowskie, które wiernie i z poszanowaniem przywołują pamięć historyczną, pokazując młodemu pokoleniu męstwo, wiarę i tradycję naszych przodków i naszego oręża”. Modlono się za narodowych bohaterów, a także za rządzących: „za prezydenta, rząd i parlament, aby światło rozbłysłej nadziei, jakie dają ostatnie przemiany w naszym kraju, nigdy nie zgasło”.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie wszystkim aktywistom krzewienia narodowego patriotyzmu środowisk kibicowskich było dane wziąć udział w pielgrzymce. Pod koniec tamtego roku za kraty trafiło siedmiu liderów Ruchu Chorzów, podejrzanych o rozboje, pobicia, uprowadzenia, oszustwa i handel narkotykami.
Tylko Polska narodowa

Było wzruszająco... W finale na klasztornych wałach organizatorzy i pątnicy zadbali o patriotyczną prezentację oręża. Było jak na stadionach: race, ognie, petardy. Bojowe okrzyki, że raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę, podnosiły i tak już podniesionego do granic możliwości narodowego ducha. Skandowano chwałę bohaterom, dumnie dzierżono transparenty „Śmierć Wrogom Ojczyzny” i „White United”... Niestety na błoniach pojawił się także wywrotowy, nieodpowiedzialny i bezideowy element lewacki, w postaci grupki Obywateli RP i Demokratycznej RP z prowokującymi transparentami: „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”. Zareagowano szybko i kategorycznie. „Chrześcijaństwo…” zostało przez dyżurnego kibola pierwsze podpalone racą, potem z dymem poszły inne wrogie hasła, nie oszczędzono też biało-czerwonej flagi – w imię narodowej i patriotycznej powinności, rzecz jasna. Dla Najjaśniejszej Panienki. Poza tym raziło wzniesione ku niebiosom oczy. I duszę, czystą i jasną.

Dlatego też protestujących wypchnięto z jasnogórskich błoni, choć mieli urzędowe prawo na nich być, przy tym i lekko poturbowano – o czym zgłosili policji. Patriotycznie nastawieni kibice rozchodzili się i rozjeżdżali z nabrzmiałym w uszach i sercach gromkim głosem ks. Wąsowicza: wolnej Polski trzeba strzec, to nasz testament. Razem możemy zmienić wiele w nas samych. Pilnujcie Polski!

Ci, co tam byli, ujrzeli falujące na wietrze flagi z napisem (powtórzę) „White United”. I słyszeli wyrywające się z patriotycznych gardeł rytmicznie skandowane hasła: „Tylko Polska Narodowa!”.

Przeplatały się z bliskim nam wszystkim tekstem Franciszka Karpińskiego: „Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław krainę miłą…”. Miłą? Czy przypomną sobie o tym na kolejnych ustawkach, które – nie wykluczam – przy okazji pielgrzymki ustawili? Jan Dziadul POLITYKA /

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityk ... li-rp.read

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

Re: Sprzedam lodówkę Beko RDM 6126

Postautor: dziad proszalny » 18 sty 2018, 7:52


Pudrowanie choroby PiS

Waldemar Mystkowski

Jarosław Kaczyński nie wycofa się z demolowania kraju.

Niemal niezauważalnie dla polskich mediów rozpoczęły się w Berlinie rozmowy szefów MSZ Polski i Niemiec. Następca Witolda Waszczykowskiego Jacek Czaputowicz wydaje się być zaprzeczeniem poprzednika, a w każdym razie tak chcą go widzieć Niemcy.

„Die Welt” wita Czaputowicza ze zrozumieniem: – „Nowo mianowany szef polskiej dyplomacji Czaputowicz ma ciężką misję w Berlinie – powinien poprawić zakłócone relacje z Niemcami”. A więc robi dużo inaczej niż jego poprzednik. Dziennik już w tytule stawia pytanie: „Reparacje?” i odpowiada: „Brak tematu dla polskiego ministra”.

Czy tak rzeczywiście jest? Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel po spotkaniu z polskim ministrem zdefiniował cel spotkania, iż Niemcy są bardzo zainteresowani, aby wraz z Polską i innymi partnerami UE stabilizować sytuacje UE.

Padły też „nieśmiertelne” od dwóch lat – tyle, ile rządzi PiS – stwierdzenia o reparacjach wojennych. Gabriel orzekł, że ta kwestia została uregulowana na początku lat 90-tych: – „Mamy pozycję jasną pod względem prawnym – otóż wszystkie kwestie reparacyjne zostały uregulowane końcowo, rząd wybrany demokratycznie na początku lat 90. to potwierdził”. To według niemieckiego ministra zamyka temat i zaproponował, żeby tą kwestią zajęły się środowiska naukowe. Czyli krótko pisząc: historycy.

Co na to polski minister? Czaputowicz dość anemicznie się przeciwstawił, najpierw zastosował pisowską argumentację, a następnie uciekł się do znamiennego dla tej partii qui pro quo. Otóż Czaputowicz powołał się na wolę suwerena, iż „chcielibyśmy, żeby (debata) była prowadzona, społeczeństwu polskiemu należy się”.

Niestety, politycy PiS budują poparcie na resentymencie wobec Niemiec. A zamierzoną pomyłką w ustach Czaputowicza jest stwierdzenie: – „Przyjmuję propozycję ministra Sigmara Gabriela, by eksperci dyskutowali na ten temat”. Typowa dla partii Kaczyńskiego celowa pokrętność, aby „dyskusję naukowców”, tj. historyków, pomylić z dyskusją (negocjacjami) ekspertów.

Ale i tak Czaputowicz zaprezentował się o niebo lepiej od Waszczykowskiego. W związku z tym jeden z prawicowych publicystów (W. Gadowski) nazwał Czaputowicza – KAPUTowiczem. Czaputowicz odniósł jakiś sukces, Gabriel nie wykluczył odnowienia rozmów ministrów dyplomacji w formacie Trójkąta Weimarskiego.

Nie oczekujmy jednak, aby nowy rząd nagle odbudował pozycję Polski w Unii Europejskiej, gdyż wiązałaby się z tym zupełnie inna polityka wewnętrzna. Kaczyńskiego nie stać na to, aby unieważnić niekonstytucyjne ustawy, czyli wycofać się z demolowania kraju i przyznać się do tego.

Na razie mamy do czynienia z pudrowaniem wizerunku władzy PiS, tak jak w XVII i XVIII wieku pudrowali swoje oblicza francuscy arystokraci, aby ukryć wykwity chorób wenerycznych. Władza PiS jest chora i w zapaści, tj. niemocy. Na tym swoją siłę może zbudować opozycja.

Waldemar Mystkowski / koduj 24.pl /

dp
dziad proszalny
 
Posty: 3725
Rejestracja: 07 lut 2014, 17:09

PoprzedniaNastępna

http://www.forummlm.pl/YaBB.pl?board=reklamy;action=display;num=1386957711

Wróć do OffTopic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości